Kurde w sumie to powalone jest trochę, że relatywnie mała garstka ludzi na świecie żyje w takim dobrobycie i luksusie, niewyobrażalnym dla normalnego człowieka, a reszta zastanawia się co do gara włożyć czy jak nazbierać na klitke do życia. Wystarczy, że urodzisz się w nieodpowienich czasach, w nieodpowiednim środowisku i max co możesz to kredyt na 30 lat na klitke 45m2 i wakacje raz do roku, a jak trochę bardziej przyciśniesz kosztem zdrowia, często psychicznego, relacji to może się dorobisz domu na przedmieściach i leasingu na auto. Ale i tak gdzieś z tyłu będziesz czuł, że nie może Ci się noga powinąć, bo całe to wypracowane życie poskłada się jak domek z kart. Z drugiej strony masz ludzi którzy prywatnymi odrzutowcami latają na drinka. Takie gadki, że każdy może osiągnać to co oni to można se darować, bo to puste słowa. No i co tu z tym wszystkim zrobić? Ciężko mieć też pretensje do "bogaczy", że odnieśli sukces (by nie powiedzieć, że im się udało) - część z nich miała jakiś pomysł, wstrzelili się w dobre czasy, część kombinowała, część urodziła się z dobrym głosem czy urodą. A czas ucieka i koniec końców mimo, że wszyscy żyjemy na tej samej planecie to część skorzysta z tego co nasz świat oferuje, a część po prostu dociągnie życie do końca. #gownowpis #przemyslenia #mowiejakjest #truestory

