Czy jest tu ktoś, kto:1) zorientował się, że dostał na starcie słabe karty (zdrowie, psychika, rodzina, wygląd, relacje, finanse, ból),2) następnie wkręcił się mocno w #buddyzm i #medytacja (w ujęciu praktycznym, nie religijnym), 3) a po setkach/tysiącach godzin medytacji/innych praktyk osiągnął stan dobrostanu niezależnego od warunków, dzięki któremu może przeżyć swoje życie szczęśliwie - nawet pomimo pecha i nawet w przypadku izolacji społecznej?Czasami słyszy się o osobach, które znalazły się w złym położeniu, poświęciły się praktyce, a następnie raportowały satysfakcję z życia na poziomie 8-9/10 pomimo przeżycia dekad w bólu, depresji, lęku i cierpieniu. (Niektórzy wspominają, że spędzenie życia na wpatrywaniu się w chmury czy siedzeniu w ciemnym pokoju byłoby dla nich przyjemniejsze niż światowe sukcesy i awanse społeczne.) Wiadomo, że warto naprawić to, co jest naprawialne i unikać "spiritual bypassing" - ale czasem naprawialność jest ograniczona, i nadal jest się w stanie przytłoczenia wieloma problemami. Czy ktoś w taki sprytny sposób się wyzwolił? Czy nie jest to przy okazji rozwiązanie dla tzw. przegrywów/20-50% mężczyzn?#pytanie #duchowosc #swiadomesny #swiadomesnienie #mindfulness #psychodeliki @Dreampilot

