Jak to jest mieć normalną rodzinę, w której konflikty i nieporozumienia rozwiązuje się poprzez spokojną i rzeczową rozmowę, a nie darcie mordy?Jako dziecko cały czas musiałem obserwować, jak moi rodzice się kłócili. W każde pieprzone święta było zawsze to samo - hałas i wrzaski.Teraz sam mam żonę i dzieci, i historia zatacza koło. Wieczne fochy, darcie ryja i niemożność dogadania się. Jest mi tak żal moich dzieci, że nawet sobie nie wyobrażacie.Ale z moją żoną po prostu, kurwa, nie da się inaczej. Znoszę jej widzimisię, wrzaski, nadąsania - dniami i tygodniami. Próbuję rozmawiać spokojnie, aż wreszcie coś we mnie pęka i wykrzykuję w jej kierunku niewybredne epitety.Jestem w stanie wyobrazić sobie gorsze historie (gdy starzy się napierdalają albo chleją) ale, kurwa mać, tak też nie da się żyć!Pracuję w klasycznym, powiatowym januszexie. Ostatnio złapałem się nawet na tym, że wolę siedzieć w tym pierdolonym kołchozie niż wracać do domu.#anonimowemirkowyznanie#psychologia#rodzina

