Wiem, że zabrzmi to głupio, ale jednym z moich największym marzeń jest mieć #pracazdalna. Wolę pracować z domu nawet 10 godzin, niż w tej samej firmie 8, ale z dojazdami, tą całą otoczką biurową. Wolę nawet zarabiać mniej, byle to było możliwe. Bo prawda jest taka, że żadne pieniądze nie zrekompensują strat jakie wywołuje praca stacjonarna. Notoryczne niewyspanie, brak chęci do życia, po powrocie patrzenie się w ścianę, brak energii na rozwój i znajomych, złe odżywianie. Wegetacja i tylko odliczanie do weekendu, gdzie... nic nie robię, bo jestem tak styrany, że każda chwila w domu jest na wagę złota. I nie myślcie, że mam jakąś hiper wymagającą prace - nie, właśnie najbardziej męczy mnie nie praca, a obecność. A w szczególności świadomość, że i tak nikt na żywo nikt nic ode mnie nie chce i jestem tam tylko ze względu na widzimisie, a nie racjonalne przesłanki. W biurze motywacja jest zerowa, bo jak zrobię swoje zadania, nadal jestem przywiązany do krzesła i tylko odliczam czas do bycia w domu. Do tego tona rozpraszaczy, osób, które zagadują. Pracując zdalnie nawet nie myślę o weekendzie i o tym, że wtedy będę mógł żyć, bo... po prostu codziennie żyję. O 16 wychodzę, spotykam się ze znajomymi, ogarniam dom. Idę spać o 1, zgodnie z zegarem biologicznym i wstaję wyspany jak nigdy o 8. A nie o 5:30 ;)) Czy da się znaleźć dziś pracę w pełni zdalną? Bo ja nawet nie widzę takich ogłoszeń, mam wrażenie, że wszyscy za wszelką cenę chcą pracownika w biurze... #pracbaza #kolchoz #zalesie #januszex #praca

