Długo myślałem nad tym, żeby tu opisać swoją sytuację, bo w końcu to 'portal ze śmiesznymi obrazkami" ale nic mnie to nie kosztuje, a być może ktoś napisze cenną radę. Na początku o mnie, 31 lat, żona + dziecko. Własny dom, żadnych kredytów i innych takich. Praca? Można nazwać fizyczna - od 1 lipca zarabiam w okolicy 6100 na rękę, od nowego roku może będzie (jak szef da podwyżkę) 6400. Ostatnio ciągle myślę o lepszych pieniądzach. Chciałbym coś Więcej odłożyć, żeby np kupić mieszkanie w przyszłości dla dziecka, ale żeby ten proces nie trwał 20 lat. Z jednej strony myślę o zmianie pracy/branży ale nie wiem zupełnie na co. Programowanie? Odpada. Kiedyś próbowałem ale w ogóle mi nie szło, szybko się poddałem. Dodatkowo z angielskim u mnie tak 4/10 co tylko powodowało dodatkowe wkurzanie. Szkolenia, kursy? Tylko znów co wybrać. Wywalić kasę na mało przyszłościowe to żadna sztuka. Własna firma? Bez kapitału trochę ciężko, tym bardziej, że nie jestem w niczym dobry, a założyć działalność dla przejebania oszczędności? Przecież żona by mnie zabiła na miejscu. Nie mogę rzucić z dnia na dzień obecnej pracy, bo muszę mieć chociaż niewielkie źródło dochodu. Boję się ryzykować (co chyba widać) i to jest też pewnie powodem, że jestem tu gdzie jestem. Wkurwia mnie strasznie ten stan, ale przez bycie taką "cipą" życiową mam co mam. Macie jakieś dobre rady? PS. Opierdol też się przyda. #pytanie #przegryw #pomocy

