Muszę wam się wyżalić. Od jakiegoś czasu czułem coś do mojej kumpeli, z którą czasami się widywałem. A pisałem codziennie, w tym dużo ona sama. Nawinę, że laska atrakcyjna i z pozoru taka bardzo pewna siebie. Robiła dla mnie naprawdę dużo - jedzenie, deserki, soczki i tak dalej. Przy czym potrafiła mówić naprawde trafione i miłe komplementy. Z reguły te o charakterze i męskości. Jakiś czas temu jednak doszło dużo tych stricte z wyglądu. Kiedyś były nieśmiałe, dziś bardziej otwarte i głośne. Raz pojechaliśmy na punkt widokowy i poprosiła, byśmy pojechali 20 km dalej, bo jej koleżanki mają tam jakiś wiejski event. Oczywiście przyleciały wszystkie zobaczyć z kim przyjechała. No i laska mi mówi, że mnie komplementowały.Wyszedłem z nią na piwo. Wypiła dwa i zaczęła trochę flirtować. Zaczęliśmy gadać o babach i pyta co mi się podoba. No to mówię, a ona na to "a ja myślisz mam te cechy?". Odparłem, że raz między wierszami odmówiła mi innej relacji, więc trzymam dystans. Na to ona, że jest nieśmiała, że zawsze jej się podobałem, ale odrzucało ją we mnie to, że byłem do tej pory trochę zbyt poważny, rozsądny i mało spontaniczny. Na to ja trochę karpik i dalej jakoś uznaliśmy, że możemy wyjść na jakąś kolację. No i mój gorący łeb zadziałał tak, że zgadałem się z nią 2 dni potem i powiedziałem, że też mi się podoba i czuję się przy niej jak dzieciak. Na co laska już na chłodno, że po pierwsze to jest strasznie dziwny sposób na zaczynanie relacji, po drugie to takie trochę sztywne, a po trzecie ona nie szuka nikogo i niczego, bo uważa, że ma nieprzepracowane rzeczy w głowie i nie chce nikogo krzywdzić. I że takie rzeczy muszą przyjśc naturalnie, a nie być zaplanowane i ona nie mówi, że nie, ale równie dobrze może się u niej coś zmienić za miesiąc, a może za rok. Ogólnie laska z rodzaju tych bardziej "hermatycznych" w towarzystwie, nie jest to tinderówa-randkowiczka, ale naprawdę wartościwoa dziewczyna, tylko trochę niedojrzała. Ddziewczyna z gatunku tych carpe diem i hulaj dusza, piekła nie ma, zycia nie co planować. Ma to swoje plusy, ale minusy też, bo często zmienia robotę, nie ma na siebie planów.Nikt nigdy nie był w stanie wywołać u mnie takich emocji, do kobiet po różnych doświadczeniach jestem mega ostrożny i faktycznie trochę z kijem w dupie, bo muszę kogoś dobrze poznać i otwieram się powoli. Ona to moje przeciwieństwo, taka "będzie co ma być" i "chwilo trwaj". Tyle, że ja jestem raczej taki przez doświadczenia, bo z natury też jestem dzikus i przy niej czułem, że schodzi ze mnie wszystko - praca, życiowe rozterki i znów jestem takim chłopakiem jak 5-10 lat temu...Nie wiem w sumie co teraz. Czy spaliłem temat na amen, czy nie. Jak rozmawialiśmy to powiedziała "Tak, dalej mi się podobasz i nic się nie zmieniło, ja po prostu nie chcę nic na ten moment i nie chcę presji". Ogólnie wyszło tak, że możemy za jakiś czas wyjść gdzieś na kolację czy kawę, ale ona nie obiecuje, że to pójdzie dalej, bo ona musi poczuć, że to jest tu i teraz. I teraz klucz - z nikim się nie spotyka od praktycznie roku, a info mam dobre, bo bliska jej osoba z rodziny to również bliska mi osoba, która wręcz trzyma za mnie kciuki. Boję się tylko 2 rzeczy. Pierwsza - ,że się z niej nie wyleczę, nie zapomnę, a będę sobie robić złudną nadzieję. I tu rozważam urwać kontakt jako rozwiązanie.Druga - to jest to, o co naprawdę warto powalczyć, tylko z głową i powoli, spróbować, by się nie żałowało, nie wywierać presji, być trochę bardziej spontanicznym. Tak prawdę mówiąc, czasem patrzyła na mnie maślanymi oczami i na tym piwie czułem, że mogę się zbliżyć, ale sam się wycofałem, bo "to trzeba na spokojnie".#zwiazki #p0lka #redpill #logikarozowychpaskow #randkujzwykopem

