Straciłam wszystkich przyjaciół po tym, jak zaczęli mieć dzieci.Z najblizszych mi osób, z którymi spotykaliśmy się kilka razy w miesiącu, spędzaliśmy razem wakacje, sylwestra i wszystkie ważne chwile w życiu, stali się znajomym, z którymi widzę się dwa razy do roku i to nie za długo, bo dziecko musi wracać do domu albo oni do dziecka. Do tego mamy coraz mniej wspólnych tematów. Starałam się być wyrozumiała przez pierwsze dwa-trzy lata i dopasować się pod ich zmieniony tryb życia, ale oni nie wykazali żadnego zainteresowania podtrzymywaniem ciaśniejszych więzi. Robiłam dla nich wiele, bez żadnej oznaki wdzięczności czy wzajemności. Próbowałam poruszać ten temat (zgodnie z poprzednimi radami), usłyszałam tylko coś w stylu "no, zmieniło nam się życie i co poradzisz, hehe, do zobaczenia za sześć miesięcy".A więc znalazłam sobie nowe nowe grupki do spędzania czasu, ale w każdej z nich jestem tylko dodatkiem. Jeżeli ja coś zorganizuję, to przyjdą i będziemy się dobrze bawić, ale żadna z tych grupek nie zaprosi mnie nawet na swoje urodziny ani sama nie zaproponuje spotkania jeżeli ja się nie odezwę. Zawsze byłam częścią bardzo mocno zżytej paczki, teraz nie jestem częścią żadnej i mam poczucie, że nikt sam z siebie nie ma potrzeby spędzać ze mną czasu. Złamało mi to serce i jakoś tak pękłam jak dowiedziałam się, że dzisiaj jest jedna z takich urodzinowych imprez, tylko "dla swoich" - i mnie tam nie ma.Piszę tutaj, bo nie chcę żalić się tym ludziom i błagać ich, żeby mnie przyjęli pod swoje skrzydełka xD Bo to żałosne. Po prostu w chuj mi smutno z tego powodu, więc musiałam to z siebie wyrzucić.PS. dla kontekstu, jestem w związku, ale to jest post o przyjaciołach.PS2. mam przeczucie, ze będą komentarze w stylu "to rób dzieciaka" - nie mogę mieć dzieci, ale nigdy ich też nie chciałam, więc nie jest to dla mnie jakiś personalny dramat#przemyslenia #gorzkiezale #dzieci #samotnosc

