#polki #rozwod #zwiazki #przegrywZapewne nie jest odkrywcze, że dla kobiety w średnim wieku największym wrogiem jest jej mąż, lub też mężowie koleżanek. Dzięki Cosmo! Od 3 miesięcy sam dołączyłem do zacnego grona mężczyzn, których próbuje zniszczyć ex żona. No odszedłem do młodszej (tak 4 lata od niej ale to już wystarczy). Przez ostatnie 5 lat zaczęło się psuć, najpierw żona przestała zauważać moją pracę w domu, było tylko narzekanie że pranie nie zrobione albo naczynia nie pomyte. I ona po joggingu czy też jodze musi po całym dniu pracy to robić. Jednocześnie to że w zasadzie poza szkieletem i pokryciem dachu sam wybudowałem Nasz Dom nie było zauważane. Tzn. Na początku było - jednak jak pani żonie po 2 latach znudziło się czekanie na efekt końcowy, to zaczęły się jazdy. A dokładnie, wiedziała na coś się pisze, opisałem jej jak budowa wpłynie na nasze finanse, o tym jak będę musiał zarywać każdy wieczór przez 2-3 lata. Ale podjęliśmy to ryzyko ponieważ łącznie zaoszczędziliśmy około 350 000 zł. Apogeum było gdy przy rodzinnym obiedzie z okazji 40 lecia małżeństwa jej rodziców, przy około 30 osobach stwierdziłaże ona jest zmęczona tą budową Xd co istotne tak na prawdę bardzo bardzo długo mieszkała w mieszkaniu i przyszła już w zasadzie na gotowe. Jej ojciec i jej brat próbowali mnie jakoś bronić, mówiąc że no ale przecież ja też jestem na pewno zmęczony i zapewne bardziej niż ona - bo wszystko robię sam. To moja ex odparła że dla mnie to nie jest męczące bo sprawia mi satysfakcję ta budowa a dla niej to normalnie spotkanie z najwyższym, majestatyczne cierpienie jezusowe. Jakoś ten atak hejtu na mnie przetrwałem i małżeństwo kontynuowałem, jednak ostatnie dobre słowo jakie usłyszałem od żony to jakoś 2 lata temu powiedziała „no fajnie że w końcu umyłeś ten kibel jak głównie ty go używasz”.Co przyczyniło się bezpośrednio do rozpadu małżeństwa? To że moja żona zaczęła się starzeć i zaczęła to zauważać a ja jakoś nie…Wyłączała telewizor jak pojawiły się młode zgrabne kobiety, nie daj Boże reklama bielizny w Internecie, seksu zero bo „ma boczki”, ja sobie mogłem mówić że dla mnie jest piękna i jedyna ( co było wtedy prawdą). Zrobiła mi awanturę że koleżanka z pracy się we mnie podkochuje - i że ja jestem albo głupi albo udaje że nie widzę i pewnie mamy romans. Co zabawne, tak ja nic przez 5-7 lat nie zauważyłem że podobal się młodszej koleżance a potem faktycznie, związałem się z nią. Moje małżeństwo zaczęło wyglądać jak związek z niedojrzałą córką, ciągła kontrola, ciągłe zabieganie o komplementy z mojej strony a gdy je często sam z siebie mówiłem to i tak mówiła że nie jestem szczery. Pamiętam jak jakoś rok przed rozwodem miałem z nią rozmowę w której powiedziałem że ja też bym chciał usłyszeć coś miłego odnośnie wyglądu, szczególnie że podczas wykańczania domu przytyłem 14 kg z 75 na 89. A potem w rok zrzuciłem do 73 i zrobiłem na prawdę fajną estetyczną sportową sylwetkę. Co nie umknęło koleżance z pracy. Non stop byłem ganiany i musztrowany w domu, przez wiecznie niezadowoloną kobietę, w końcu nie wytrzymałem zacząłem więcej rozmawiać w pracy z koleżanką, ta zaczęła na prawdę angażować się w moje uczucia, podnosić moją wartość i samo ocenę, z resztą za to jestem też jej bardzo wdzięczny, bo nigdy nie pozwalała żebym w jej towarzystwie czuł się niewysłuchany, miałem zły humor ok, możemy nawet razem posiedzieć dłużej o pomilczeć. I tak pewnego dnia rzuciłem papiery rozwodowe. Powiedziałem o tym koleżance a ona do mnie „Wiesz, nie wiem czy to dobra czy zła decyzja ale chciałbym żebyś wiedział że jestem w tobie zakochana od dawna, jeżeli dasz mi, dasz nam szansę to będziesz szczęśliwym mężczyzną a ja sprawię że niczego ci nie zabraknie i nigdy nie doprowadzę do tego co zrobiła twoja żona, żebyś przestał żyć i zamknął się na piękno świata”.Wcięło mnie bo powiedziała to kobieta piękna do której sam nigdy bym nie odważył się podejść, często w pracy z kolegami zastanawialiśmy się czemu jest sama, dziś już wiem, bo czekała Jestem przeciętnym facetem po 35 roku życia, mocno zmęczonym przez budowę domu, kłótnie z żoną, choroby rodziców. Na pewno do blasku i chęci życia z młodości zostało mi może jakieś 10%. Nie rozumiem co moja nowa ukochana we mnie widzi, powiedziała że jestem jej ideałem, że zdobyłem ją stanowczością, zasadami, stawianiem się za słabszymi w pracy, że zdobyłem ją tym jak długo wypowiadałem się o żonie. Powiedziała że gdy zacząłem gorzej wygląda, chodzić przygnębiony i smutny zaczęła o mnie myśleć prawie każdego dnia, bo bardzo mi współczula sytuacji rodzinnej i tego że jestem niedoceniany i tak stałem się jej wymarzonym facetem. Może i kieruje się litością ale ja od kilku miesięcy czuję się jakbym znów miał 20 lat. Pamiętajcie umęczone Mirki - może i wasze szczęście w życiu jest tuż za rogiem a może nawet przy biurku obok, tylko czeka albo zwyczajnie się wstydzi. A moja ex? Obraca wszystkich przeciwko mnie a przynajmniej próbuje. Jeszcze myślałem że może chodzić o dom mojej nowej kobiecie ale ta sama powiedziała że mam oddać żonie nasz dom bo wojna w sądzie nie jest warta mojego zdrowia a kiedyś, razem kupimy sobie własny. Tutaj akurat nie posłuchałem i właśnie dziś dowiedziałem się w sądzie że dom będzie mój (wykazałem rachunki, zdjęcia z prac, ile sam zrobiłem) i sędzia wydał wyrok że mam spłacić żonę - 150 000 zł, i dom jest mój.To piękny dzień.

