Opublikowane

Jak radzić sobie z uzależnieniem i problemami w związku?

Jestem w związku ze swoją żoną prawie 20 lat. Od samego początku jak byliśmy razem to mocno ją wkręciłem w świat imprez i alkoholu. Oczywiście nie były to ciągi, a bardziej co weekendowe imprezowanie. Oczywiście ona leciała nie tak mocno jak ja, bo u mnie w pewnym momencie każdy weekend kończył się zerwanym filmem i to on mnie ogarniała. I ona i ja to zwykłe biedaki, bez ambicji i chęci na nic, tylko imprezy. Po wielu latach takiego życia zachorowałem, nowotwór, potem drugi, przy wszystkich badaniach powychodziło dużo tego, kilka operacji ale żyje i już jest na prostej. Ale było powiedziane - albo alkohol albo śmierć. No i wyszedłem z tego, nie piję parę lat, zdrowie jako tako, stabilnie. Ale mam problem natury psychicznej. Bo moja żona nie zmieniła się za bardzo. No pije dużo mniej niż kiedyś, powiedzmy raz w miesiącu. I w takiej ilości, że nie muszę jej zbierać. Ale mi z każdym miesiącem coraz bardziej przeszkadza picie, przeszkadzają mi znajomi, osoby w którymi spędziłem czasem każdy weekend przez kilka lat. Zaczynam też zauważać, że zmarnowałem swoje życie, mam prawie 40 lat na karku i nie osiągnąłem nic, podobnie jak żona. I nie wiem co dalej robić, bo nie podoba mi się ten związek, całe to towarzystwo. Ale sam już nic nie robię aby to naprawić bo nie mam ani siły ani chęci.Rozmowy nic nie dają, ona ograniczyła, jest zdrowa, rzuciła faje więc od czasu do czasu może wypić...#alkoholizm #zwiazki #zalesie
123

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (7)
mirko_anonim
Opublikowane
@RaciczkaEntertainment: No co tu może być baitem. Nie ma nic kontrowersyjnego. Problemy w związku i tyle. Kogo mam się poradzić? Żona o żadnej terapii słyszeć nie chce. Nie będzie teraz piła parę tygodni, powie, że żadnego uzależnienie nie ma, a potem będzie powtórka bo ktoś do niej napisze.A ze znajomymi nie pogadam o tym, bo oni przychodzą do nas pić i to ja robię problemy bo dobrze się bawią. Powie ci taki, że jak policja przyjdzie to on zapłaci mandat i z czym mam problem... Tak wygląda dyskusja z tym ludźmi.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Kitku_Karola: Ona o żadnej terapii słyszeć nie chce. Obiecała niby poprawę, pewnie coś tam sobie odpuści ale jak będzie okazja to poleci dalej. Oczywiście naprzepraszała się mnie, ogarnęła mieszkanie. Ale wiem, że i tak to nic nie da. Chwilowe to@heniek_8: Nie musze sprzątać. Jak wstanie to sama to zrobi. Zawsze robi. Jak jest spoko to od razu, jak kac to np. na następny dzień. Mi po prostu brud przeszkadza bo tak jak mówiła, to było błoto i lepiący się alkohol na podłodze. Chodząc to wszystko roznoszę. Do tego zawalona kuchnia bo grzali sobie jedzenie, naczynia brudne. Ciężko w takich warunkach zrobić sobie obiad.Położenie do łóżka w pokoju obok to też taki akt desperacji, i tak i tak nie zasnę, zatyczki aż tak dobrze raczej nie tłumią. I z drugiej strony wolę mieć na to wszystko oko. Nie jestem aż tak obojętny.pomysłowy-sojusznik-71: Ale ja takim trutniem też byłem. I pewnie jestem dalej mimo wali z tym. To, że się czymś tam interesuje teraz to jest robienie tego na siłę aby zająć głowę. Serio, nie widzę frajdy w drukowaniu figurek na drukarce 3d, na następny dzień je wywalam i drukuje nowe. Dla zabawy. Tak samo puzzle. Układam i patrzę na zegarek aby czas leciał. Ułożę to zero frajdy, rozwalam i odkładam na półkę. Za miesiąc znów je wyję i złoże po raz 10ty.Ja już mam marny los, zdrowie kuleje, mam farta, że żyje, tak mówili lekarze. Nie spodziewam się żadnej zmiany, awansu. Nie mam wykształcenia, znajomych (prawdziwych, bo alkoholików nie zliczam). Rodzina jest obojętna bo wszystko mam na swoje życzenie. Ciężko mi się czegoś nowego nauczyć. Mylę się, zapominam. To skutki picia wódki.Różowa jest o tyle dobra, że ogarnia chatę, zrobi kanapki, zakupy. I tyle. Takie proste rzeczy. No i finansowo mi bardzo pasuje bo płacę połowę czynszu i rachunków. Rozstając się jestem skazany na jakiś pokój za większe pieniądze. No i jak byłem chory to ogarniała mnie na prawdę odpowiedzialnie, robiła obiady, jeździła do szpitali, chodziła po aptekach i przychodniach. Tego nie mogę zarzucić jej. Ale i tak i tak jak był spokojniejszy weekend to zapraszała koleżanki i piły mimo, że ja siedziałem po chemii jak trup obok, a to wszystko na skutek alkoholu.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
pomysłowy-sojusznik-71 pisze:
"... Ona woli tiktoka, youtube, netflixa, po wypłacie zamawiać żarcie z knajp, a potem jeść chleb z masłem i cukrem do 10tego. Nic ją nie interesuje. Nawet na wakacjach to woli udawać, że brzuch ją boli i leżeć w pokoju. Jedyna jej aktywność to narzekanie na pracę (ale i tak nie robi nic w kierunku jej zmiany), palenie fajek i picie co jakiś czas. ..."No to ty ją kopnij w dupę. Trzeba mieć nie halo pod deklem, żeby z takim trutniem siedzieć jak twoja baba i jej lumpiarskim towarzystwem. Rzuć ją w 3,14zdu i sobie życie porządkuj, bo w tym duecie, to marny los cię czeka. I nie p!3%&0l o miłości, bo jej nie ma, a są interesy.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@heniek_8: Nie chce robić żadnej kariery. Przepiłem swoją szansę i biorę to na klatę. Po prostu nie chce dalej obracać się w towarzystwie alkoholików. Żona może nie pije dużo, ale co będzie za 5-10 lat? Ja też na początku piłem mniej i rzadziej.Tak, muszę po niej sprzątać.To nie są nowe okoliczności. Mogę to opisać dokładniej ale ściany tekstu nikt nie przeczyta. I tak dużo napisałem.Banda pijaków w domu mi nie przeszkadzała jak piłem. Teraz po prostu widzę, że dla tych ludzi jest to pochylnia w dół. Nie chce patrzeć jak się staczają. A przez ostatnie lata już było kilka przypadków, że tych co znałem i tu przychodzili to mocno pogrążyło życie. A to utrata pracy, a to zdrada i rozwód, a to wyzywali po pijaku swoje dzieci. Nie chce tego oglądać.To nie była impreza na jakoś bardzo dużo osób. W maxie było może z 8 osób na raz, ale część była na początku, potem wyszli, przyszli inni. Kiedyś takie spotkania robiliśmy regularnie. Tak samo regularnie policja karała nas mandatami. Od paru lat robi to żona ale dużo rzadziej, a na pewno z mniejsza intensywnością (mniej osób, nie całą noc).Ja się mogę nie zgadzać, a żona i tak zrobi co chce. Jak było lato i przychodziła tylko jej psiapsi wychlać z dwie butelki wina na łeb to szedłem sobie na spacer na te 3-4h. Ale nie widzi mi się jesienią wychodzić na pół nocy na dwór. Mieszkanie jest różowej, dostała od rodziców przed naszym ślubem także nie czuje się też komfortowo jak coś jej narzucam.Czasem wyjdą na miasto to ja mam święty spokój, ale czasem chcą robić domówkę. Niestety, do lat prośby i rozmowy nie dają pełnego efektu jaki chciałbym uzyskać.@Kitku_Karola: No i to jest sedno: "Nie da się być trzeźwym i nie pijącym z aktywnym alkoholikiem". Ja nawet był dał radę gdyby to było prowadzone kulturalnie, bez darcie ryja, czy tylko poza mieszkaniem gdzie udziału już brać nie muszę. Tak jak pisałem, nie jest to weekend w weekend także bym wytrzymał. Ale jak przychodzi tu grupka ludzi co wgl mnie nie szanują, nie słuchają, nie stosują się do poleceń to co mam zrobić? Co minute gadam o przyciszeniu muzyki, a oni mi pilot wyrywają z rąk. Wystarczy, że wyjdę do łazienki to jest od razu podgłośnione. Wyjdę do żabki to mordę drą tak słychać ich na dole. Jak jestem z nimi to gadam jak sam do siebie. A jak podniosę głos to się śmieją, szeptają, przedrzeźniają i mówią "ciiiiiii". Po 5min się znudzi i dalej impreza. Żona na początku może i też ich przycisza. Ale po 2 godzinach chlania ma już wywalone.Wgl, dziwi mnie, że piszesz najpierw, że całą winę zwalam na żonę, a potem sama piszesz o rozstaniu, czyli o tym co chodzi mi po głowie. Ale gdzie TU i TERAZ jest moja winą? Tylko pytam tu i teraz, bo moją największą winą było sięgnięcie 20 lat temu po alkohol. To wiem. Ale teraz to nie ja tworze problemy tylko żona. To nie trwa od miesiąca czy roku. Tylko kilka już lat. Bo tyle nie piję i przez ten czas takich rozmów, imprezek i sytuacji jak opisałem była trzycyfrowa liczba. Chyba, że serio powinienem brać sobie hotel w takich momentach...entuzjastyczny-obserwator-63: A czemu tak sądzisz? Tzn jakie są przesłanki. Tylko z ciekawości pytam. Kocham ją ale jakby mnie kopnęła w dupę to bym nie płakał. A co do pozwu to nie wiem co tam by było, ja nie mam nic, jako małżeństwo też nie mamy nic. Ona tylko ma mieszkanie sprzed małżeństwa i jest jej, to wiem i akceptuje.@James2000: Nowotwór jelita grubego. To było pierwsze. Potem jeszcze się trafił nowotwór jądra. @smallboobslover: Ona nie jest zainteresowana żadną aktywnością. Mogę robić fikołki i ma to gdzieś. Ona woli tiktoka, youtube, netflixa, po wypłacie zamawiać żarcie z knajp, a potem jeść chleb z masłem i cukrem do 10tego. Nic ją nie interesuje. Nawet na wakacjach to woli udawać, że brzuch ją boli i leżeć w pokoju. Jedyna jej aktywność to narzekanie na pracę (ale i tak nie robi nic w kierunku jej zmiany), palenie fajek i picie co jakiś czas.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
entuzjastyczny-obserwator-63 pisze:
Wcześniej czy później, ona się prawdopodobnie z tobą rozwiedzie. Tak, że pomału sobie zabezpieczaj tyły (finanse, lokum, itp.) na wypadek pozwu.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@smallboobslover: Alko to tani narkotyk. A co do wydatków to najpierw zająłem się spłacaniem swoich długów. Już z tego wyszedłem. Dbam też o zdrowie, szczególnie dieta bo wszystko rozregulowane, cukrzyca, cholesterol i tak dalej. Sport uprawiam, co prawda nic siłowego. Ogólnie to mam stomię. Mam i rozwijam tam jakieś swoje zainteresowania, od druku 3d, przez klocki lego i puzzle po gotowanie. Nie o to pytałem. Bardziej mam problem z żoną co lubi żyć jak kiedyś. Nie tak często oczywiście ale jednak nie potrafi z tego rezygnować całkiem. I ma gdzieś moje zainteresowania.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@kupkesobieciagne: Tak, to ja jestem odpowiedzialny, za jej rozpicie. Lgnęła do mnie, kręciło ją, że jestem bad boyem, zaczęła pić ze mną, tak samo palić. Jest w porządku ale przeszkadza mi jej sposób bycia. Teraz przeszkadza, kiedyś pewnie mi imponował.@duszan_z_kapitana_dupy: Z mojej perspektywy wygląda to tak, że ja bym chciał całkowicie odbyć od tego towarzystwa. Wczoraj ten wpis pisałem o 4 nad ranem. Dlatego tak późno, gdyż moja małżonka postanowiła poimprezować. Sprawdziła do domu naszych dawnych znajomych, od 20 darli ryja, jedni wchodzili, inni wychodzili, wszystkie naczynia w domu uwalone, cała podłoga klejąca (błoto + porozlewane alko i napoje), sofa brudna. Hałas do tego stopnia, że sąsiedzi zwracali uwagę. No i napalone w domu bo przecież za zimno aby palić na balkonie. O 1 w nocy została już garstka osób i wpadli na pomysł aby jechać na miasto. Zgodziłem się tylko dlatego, bo oznaczało to koniec imprezy w domu i hałasów (współczuje sąsiadom). Ale wyszli pod warunkiem, że pójdę z nimi. To poszedłem. Potem na mieście pokolei zaczynali zgonować. I musiałem całe to towarzystwo rozwozić. Dobrze, że nie zarzygali auta ale i tak brudno jest. Żona też na resztkach sił majaczyła jakieś bzdury. I tak o 4 położyłem ją do łóżka. Poszła spać w tym co miała na sobie. Dziś niedziela i cały dzień ma wyjęty z życia. Cały dzień w łóżku, narzekanie na kaca. Wstać się nie chciało, mojego jedzenia jeść nie chciała i zamawiała. A ledwo wiąże koniec z końcem, ale na kacu to trzeba zamówić. A ja pół dnia sprzątałem. Oczywiście jakbym olał to jutro sama by posprzątała. No ale cała ta impreza to dla mnie nieporozumienie. A znajomi traktowali mnie jak powietrze, nikt nie reagował, że zwracam uwagę na coś. Różowa raczej też dba aby nie było za głośno ale jak już się zrobiła to też miała na to wywalone i na mnie też. Podobno przesadzałem...@James2000: Ja nic nie osiągnę. Wiem, że pociąg już odjechał. Nie łudzę się, nie zamierzam nawet z tym jakoś walczyć. Mam pracę jaką mam i się cieszę. Na skromne życie mi starczy. Ale nie chce patrzeć jak się ona stacza i mnie ignoruje. I znajomi też. @Kitku_Karola: No właśnie chciałbym coś zmienił. Ale tak jak pisałem wyżej w tym poście moje życie wygląda tak jak wygląda, nie mam dużego wpływu na to, co zrobić żona. Nie robi tego często, raczej rzadko ale przeczytaj jak się czułem w tej sytuacji. I w tym odcięciu stoi mi na przeszkodzie żona bo gdyby nie ona to bym z alkoholikami nie miał nawet okazji obcować. A wychodzić z domu bo ona chce sobie urodziny zorganizować to też słaba opcja. Mam iść do hotelu?Chodziłem do psychoterapeuty, chyba wszystko ok ale pracowaliśmy głównie nad moim alkoholizmem i chorobą. Ja raczej wszystko to akceptuje. Nie czuje żadnego pociągu do alko, nie zamierzam wracać. Wiem co straciłem przez niego.A co do osiągania to nie chodzi mi o jakąś karierę zawodową. Ale jednak bym wolał pracować za biurkiem za średnią krajową, niż zapieprzać fizycznie za najniższą i do tego wśród alkoholików. To jest dla mnie sukces. Na dzieci się nie zdecydowaliśmy. Ale tak, dziś mam inne zdanie na ten temat i też brak dzieci przypisuje do strat przez alkohol.
Moderator mkarweta
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

dwo7qqx3gaya0vo1la0502zv

Dodane: 12 października 2025 - 04:48:27
Opublikowane

Autor był widziany11 miesięcy temu
Zobacz wszystkie wpisy