Mirko, pomóżcie mi. Mam dziewczynę (jeszcze nie żonę czy narzeczoną). Mieszkamy w dużym mieście, do swoich rodzin mamy po 2-3 godziny drogi. O ile ja nie jestem jednostką, która jakoś szczególnie dba o relacje rodzinne i wystarczy mi jak dwa razy w roku odsiedzę święta, to tam jest inaczej. Prawie codziennie telefony, jakby była na I roku studiów i przyjechała z wiochy do miasta. Czyli meldunek, co robiła, co jadła, itd. I o ile to bym wybaczył, to chce tam jeździć co 2-3 tygodnie i co gorsza mnie tam ciągnąć. Byłem trzy razy, ale serio chyba wolałbym pracować w weekendy niż siedzieć z jej rodzinką na wsi. I żeby nie było - nie mam nic personalnie do jej rodziny, po prostu szkoda mi czasu. I teraz słyszę, że nie mam do niej szacunku. Boję się pomyśleć, co będzie kiedy będą zaręczyny i małżeństwo. Jest nam dobrze i głupio byłoby się rozejść z takiego powodu.#rodzina #rozowepaski #zwiazki

