Mam bardzo skomplikowany problem. Wiem że wykop to złe miejsce na radę ale może spośród 90% postów typu cuck, wychowaj jak swoje itp. znajdzie się tu ktoś kto był w podobnej sytuacji...Otóż jestem gotowy na dziecko z moją żoną, ale strzelam ślepakami. Jestem bezpłodny. Chodzimy do kliniki płodności, próbowaliśmy pobierać plemniki z jądra ale nawet tutaj bezskutecznie. Jedyną opcją na ciąże pozostaje skorzystanie z banku nasienia, ergo: dziecko które urodzi moja żona nie byłoby genetycznie/biologicznie moje. Na chwilę obecną... chyba jestem z tym ok. Chyba. No bo jaką inną mamy opcje? Przynajmniej dziecko będzie mojej żony biologicznie (w porównaniu do adopcji).... Tylko z drugiej strony będzie mnie martwić, gdy nie będę dostrzgał w dziecku podobieństw do siebie, albo gdy kiedyś zacznie mi doskwierać że "nie jest moje". Boje się tego cholernie. Boje się też że dawca mógł być... no powiedzmy że średnio urodziwy, albo mógł zataić że ma jakieś choroby (lub nie wiedział) i że to dziecko może przez to mieć problemy.Był ktoś w podobnej sytuacji? Co robić?Przejdęę się niedługo do psychologa ale serio... mam już dość, doskwiera mi to mocno.#rodzicielstwo #dzieci #zwiazki #rodzina

