Piszę tutaj bo muszę gdzieś się wyżalić, a jak się okazuje - nie mam komu. 40 lat na karku, żona od 10, dwójka dzieci, dom. Można powiedzieć pakiet doskonały. Nie do końca. Praktycznie od 25 roku życia miałem swoją firmę która czasem była bardzo dochodowa, czasem mniej ale zawsze było OK. Żona pracuje i pracowała w mało rozwojowej pracy jeśli o finanse chodzi (pielęgniarka) więc zawsze ja byłem głównym żywicielem rodziny jeśłi chodzi o rahcunki, kredyt. Pieniądze miałem, nigdy mi to szczególnie nie przeszkadzało. Niestety, 4 lata temu zamknąłem działalność bo branża i covid zweryfikował. Musiałem spłacić zaległości, trochę ruszyć oszczędności przed znalezieniem pracy ale się udało. Robię u prywiaciarza, ale za dużo mniejsze pieniądze. Niestety, mniejsze zarobki zmuszały nas do obniżenia poziomu życia co ja łatwo zaakceptowałem, ale moja żona nie bardzo. Wciąz uważa że nas na wszystko stać, nie przyjmuje do wiadoości że mamy gorszą sytuację. Pomimo tego, że zarabiam około 40 proc mniej niż za najlepszych lat, ona wciąż do budżetu dokłada tyle samo a ode mnie wymaga nie wiadomo czego. Jak ostatnio poruszyłem temat zmiany auta (bo już trzeba) bo by wiązało się z dużym uszczerbkiem na naszych oszczędnościach, kombinowaniem i ciężką decyzją do podjęcia to ona uznała 'Spoko, kupmy coś nowego'. Nie minęło kilka godzin i wyskakuje z pomysłem zaklepania wycieczki zagranicznej na przyszłe wakacje bo 'teraz taniej' Wczoraj pokazuje mi jakieś nietanie meble bo sobie wymyśliła zmiany w salonie na co nie wytrzymałem i coś we mnie pękło. Wygarnąłem jak się czuje, jej brak wsparcia jeśli o finanse chodzi (a głównie o brak zrozumienia w tej kwestii), moje złe samopoczucie z tym związane i wieczne obawy o rachunki i kredyty które są na mojej głowie.Nieczęsto mi się to zdarza ale się prawie popłakałem bo czuje jak zaciska mi się pętla na szyi. Więcej co uszłyszałem od kobiety którą znam od prawie 20 lat? Żebym nie przesadzał po czym strzeliła focha bo na nią nakrzyczałem. Nie odzywam się do niej już 2 dzień i mam to głęboko gdzieś. Wciąż ją kocham ale nie wiem co dalej bo mam wrażenie, że przestało mi zależeć. Zapewne nic w życiu nie zmienię bo najbardziej zależy mi na dzieciach i nie chciałbym, żeby przechodziły to co ja czyli rozwód rodziców. #gownowpis na dziś, dziękuje za uwagę #depresja #zalesie #pieklomezczyzn #niebieskiebaski #finanse

