Mam nietypowy problem.Na początku kariery - mocno się starałem aby pracować w IT. To były długie i ciężkie lata pracy gdzie czasami ocierałem się o dwa etaty. I tak przed 30 rokiem życia udało się spłacić mieszkanie w Warszawie.Potem już wyszedłem z tego wiru pracy i mam "normalną" pracę.Jestem też w związku od 4 miesięcy. Nigdy tak naprawdę nie rozmawialiśmy o finansach, ale ona była u mnie kilka razy i pytanie, które nagle padło, brzmiało: „Ile za to płacisz?”. Kiedy powiedziałem, że to dość niska kwota, bo kredyt hipoteczny został już spłacony, jej mina... zrzedła.Pomysł, żeby "nie budować czegoś razem”, uważa za okropny i według niej, jeśli nie będzie dokładać się do spłaty kredytu hipotecznego, nigdy nie będzie czuła, że to jej oraz nie będzie przez to spełniona.Osobiście nie widzę w tym problemu, ale rozumiem ją, że czuje się z tym okropnie. Czy istnieje sposób, żeby to uczucie nie zniknęło poprzez tą sytuację? Jest wspaniałą dziewczyną o dobrym sercu, ale koniecznie chce wybudować coś ze mną razem aby było wspólne, zamiast przyjść na gotowe.#zwiazki #nieruchomosci #finanse

