Hej, mam problem w pracy. Przełożona chce mnie wysłać na podróż za granicę na konferencję, problem w tym, że mój angielski jest kiepski jeśli nie beznadziejny. Przy rozmowie o pracę mówiłem, że nie jest on wybitny, drugi raz zasygnalizowałem to jak miałem pojechać na pierwszą konferencję rok temu, ale to było jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w moim życiu. Ludzie próbowali ze mną rozmawiać, ale raczej unikałem ludzi żeby nie rozmawiać, a jak musiałem to ledwo potrafiłem coś z siebie wydusić i pewnie w stylu "kali dać jeść dali być głodny". Na pierwszą konferencję poleciałem, bo Szefowa to naprawdę dobra kobieta, ale no kurczę, jakby nie rozumiała, że czyjś angielski jest mega umowy :/Jak się wymigać? Mieliście kiedyś taką sytuację? Jak uargumentować, że moja obecność to będzie na zasadzie "był ciałem, ale duchem nieobecny" :/ pomocy, bo stres mnie zżera przed rozmową :(#praca #dylemat #kiciochpyta #pracbaza #pytanie

