Mam 25 lat, wpadło mi ze spadku trzypokojowe mieszkanie w powiatowym. Właściwie to nie jest jeszcze moje, ale rodzice chcą mi je dać. Warunek jest taki, że musiałbym je wyremontować jako pomocnik mojego starego i jego kolegi. Mówimy tutaj o takim remoncie że prujemy wszystko do zera i robimy mieszkanie na nowo, wszystkie instalacje, okna, burzenie ścianek włącznie. Na sam remont pęknie lekko 80-100tys. 80% tej kwoty chcą mi pokryć rodzice.Wszystko spoko, tylko ja nie chcę tego robić z moim ojcem. Całe życie czułem się poniżany przez niego w takich robotach remontowych czy zrobić coś przy aucie. Wieczne wyzywanie od jełopów, debili, dwie lewe ręce itp. I przyznam się, że nie jestem w tym mistrzem ale potrafię sobie chociażby wymienić hamulce, olej, świece w aucie. Ja po prostu nie chcę przechodzić tego samego ponownie, może mam traumę? Na razie mam dobre relacje z rodzicami, ale czuję że jak ten remont się rozpocznie to nieźle się spierdolą. Bo nie jestem już tym samym nastolatkiem którego ojciec psychicznie tyrał bo nie potrafił prosto trzymać latarki.Czy to ja jestem jakiś dziwny, czy po prostu szanuję samego siebie?#pytanie #rodzina #zalesie

