Mirki, pomóżcie proszę - kryzysowa sytuacja :(Dzięki oszczędnościom życia mam mieszkanie z 2005 roku. Wcześniej miało dwóch właścicieli, ostatni odświeżał je w 2020. Znalazłem firmę remontową, działającą od wielu lat, z licznymi i bardzo dobrymi opiniami (sam nie mam kompetencji remontowych i możliwości czasowych). Podpisałem z nią umowę na prace, w ramach których wchodzi malowanie. Gdy do nich przystąpiono, okazało się, że ściany mieszkania były pozbawione gruntu - płaty złożone z dwóch warstw farby odchodziły od gołego tynku. Pracownik zasugerował, że mam dwie opcje:1) W ramach dotychczasowego kosztorysu, zeszlifowanie ściany i nałożenie farby, licząc na to, że nie powstaną bąble (podobno ok. 40% ryzyka w dłuższej skali czasowej, nawet przy dobrej lokalnej próbie) - w tym momencie firma nie daje gwarancji na prace malarskie;2) Dopisanie trzech prac dodatkowych:a) drapanie powierzchni ścian ze starej powłoki farby - 22 zł za m2b) szlifowanie i gruntowanie ścian pod gładź - 35 zł za m2c) dwukrotne położenie gładzi - 65 zł za m2Przy ok. 120 m2 powierzchni do malowania (mieszkanie ok. 55 m2) oznacza to przedstawiony na piśmie nagły dodatkowy koszt w okolicy 16 000 złotych (dwa razy więcej niż orientacyjnie szacowała to firma kilka dni temu). Jestem załamany, ponieważ nie widzę alternatywy, firma nie widzi pola do negocjacji ceny, decyzja musi być podjęta w przeciągu kilku dni (kolejność prac), nie mam tytułu prawnego do skutecznego domagania się odszkodowania od sprzedawcy (brak znamion poważnej wady ukrytej/zatajonej), no i muszę nagle znaleźć środki. Co robić? #pytanie #budownictwo #budowlanka #budujzwykopem #remont #remontujzwykopem #dom #mieszkanie #mieszkania

