MIAŁEM ŻONENiestety, jeszcze formalnie ją mam, ale niedługo. Co ta baba mi życia zmarnowała.... Małżeństwo technicznie trwało 8 miesięcy. Zaczęła tak odpieprzać, takie płacze, cuda, uciekanie do mamusi, wyprowadzki. Zapędziła mnie do psychologa i psychiatry i tutaj na szczęście mi pomogli... Nie dałem się już manipulować, obwiniać. Wystąpiłem o rozwód i życie stało się piękniejsze. Przeprowadziłem się, buduje ciepły mir domowy, przystrajam dom, szukam nowych możliwości rozwoju i kontrahentów. Życie zaczyna się układać.Ale do czego zmierzam, patrzę co ona teraz robi.Zaczęła tańczyć na rurze - ehhh, niby taki pool dance. Ale w zaściankowej wsi gdzie po niespełna roku małżeństwa idzie tańczyć na rurze to musi świetnie wyglądać.Lata tylko po klubach, kręcić dupą i szukać bolca.To w sumie mam w dupie i niech nawet daje murzynowi. Ale nie mogę sobie darować, jak mogłem być tak głupi i ślepy. Psychologowie mi to wytłumaczyli, że trafiła na podatny grunt i z natury potrafi manipulować. Ale taką zgrywa uciemiężoną u prawnika, taka poszkodowana, tak się wielce boi mnie CO JEJ ZROBIE.A z drugiej strony 3 tygodnie po utracie dziecka do 5 rano na klubach szalała. Tam miała wsparcie, u mnie go nie miała.... Nie życzę nikomu takiego urwiska, mało co bym się przez nią powiesił.Uważajcie mirasy.#zwiazki #pojebanazona #malzenstwo #rozwod

