MIAŁEM ŻONENiestety, jeszcze formalnie ją mam, ale niedługo. Co ta baba mi życia zmarnowała.... Małżeństwo technicznie trwało 8 miesięcy. Zaczęła tak odpieprzać, takie płacze, cuda, uciekanie do mamusi, wyprowadzki. Zapędziła mnie do psychologa i psychiatry i tutaj na szczęście mi pomogli... Nie dałem się już manipulować, obwiniać. Wystąpiłem o rozwód i życie stało się piękniejsze. Przeprowadziłem się, buduje ciepły mir domowy, przystrajam dom, szukam nowych możliwości rozwoju i kontrahentów. Życie zaczyna się układać.Ale do czego zmierzam, patrzę co ona teraz robi.Zaczęła tańczyć na rurze…