Nie wiem czy kupować mieszkanie. Doradzcie- mieszkam z dziewczyną w mieszkaniu jej rodziców od 3 lat, płacę tam rachunki- mieszkanie wymaga remontu ale nie chcę pakować kasy w cudze, poza tym jest trochę za małe- mam 400k oszczędności co w tym mieście wystarczy na mieszkanie do remontu o pokój większe niż aktualne- mam też zdolność kredytową i generalnie możliwość szybkiej spłaty ewentualnego kredytu nawet za coś większego- w nowym mieszkaniu dziewczyna nie dorzucałaby mi się do raty ani czynszu bo za mało zarabia (resztą kosztów się teraz dzielimy)- ona pracuje zdalnie a ja nie - idealnie chciałaby dodatkowy pokój względem tego co brałbym sam dla siebie- generalnie czasem układa się nam lepiej a czasem gorzej. nie przepadam za jej podejściem do kasy, ona pracuje żeby żyć i nie ma ambicji pod tym względem. ślubu ani dzieci nie planujemy- gdybyśmy mieli się rozstać to szczerze wróciłbym chyba do mojego miasta rodzinnego więc to minus ewentualnego zakupu- kolejny jest taki że mam opór przed ładowaniem całego majątku w nieruchomości w mieście bez większej przyszłości, szczególnie że dziewczyna już ma tutaj "ekspozycję" w postaci mieszkanie które niedługo będzie na nią przepisane (nie jest tylko dlatego że nie ma powodu żeby to robić)- kolejny minus (dla mnie) zakupu to moje lenistwo, na swoim chciałbym mieć idealnie pod swój gust ale nie chce mi się wysilać żeby to osiągnąć xD mamy trochę wybredne gusta z dziewczyną (np. podłoga to musiałaby być drewniana i łazienka jak z pinteresta). Na cudzym to tak nie boli ale czuję że trochę czekam na nie wiadomo co- celujemy w rynek wtórny więc trudniejszy proces zakupu, bo mieszkania są w różnym stanie i generalnie mniej standardowe na jedno kopyto- chcę zadecydować w którąś stronę, bo teraz jednocześnie boję się zakupu/myślę czy to ma sens a z drugej strony codziennie przeglądam otodom, święty tag, raz na jakiś czas oglądam mieszkania na żywo itd, symuluję sobie spłaty kredytu, oglądam jakieś wnętrza, no ogółem daydreaming mocnoOpcje które rozważam- aktywnie i na serio zacząć teraz proces zakupu- odpuścić na 2 lata, władować kasę w mniej płynne aktywa i w ogóle nie interesować się tematem mieszkań (ryzyko że zdrożeją i że ominie mnie coś fajnego w międzyczasie)- zaproponować dziewczynie żeby przepisali na mnie połowę mieszkania w którym jesteśmy, wynajmuję nam coś innego na pół roku i w tym czasie robię generalny remont. Jak w ogóle przyjęlibyście coś takiego na miejscu dziewczyny/"teściów"?#nieruchomosci #zwiazki #pieniadze #oszczedzanie

