Odziedziczyłem po rodzicach sporą liczbę antyków i starocie, która za ich życia była ich oczkiem w głowie. Mnie niestety to nie kręciło nigdy także zostałem z takim "problemem". I nie wiem co z tym zrobić. Zajmuje to całe mieszkanie i dwa garaże. Są to przeróżne rzeczy, od mebli, zegarów, szkła, porcelany, figurek, książek, po rzeczy drobniejsze jak biżuteria, filatelistyka, numizmatyka, pocztówki, karty telefoniczne, zegary oraz rzeczy typowo techniczne jak stare narzędzia, jakieś maszyny, żelazka, oświetlenie, brzytwy do golenia, zegarki. Chyba każda dziedzina po trochu, od instrumentów muzycznych po maszyny do pisania. Nie ma tam żadnych perełek wartych miliony, spokojnie. Wszystko rodzicie znali i gromadzili od lat 80tych, kupowali regularnie po cenach rynkowych.Było to gromadzone jakimś tam systemem, ojciec jeździł po giełdach, wymieniał się, przez ostatnie 25 lat kupował też w sieci, poświęcał na to cały swój wolny czas. Kategorii dużo ale jakiś sens to wszystko miało. To nie losowe przedmioty które wpadły w rękę. Czyli są to rzeczy wyselekcjonowane, np. od konkretnego wytwórcy/firmy, w konkretnym stylu, z konkretnej epoki.I nie wiem co z tym zrobić. Nie mam serca tego sprzedać. Do muzeum oddać to też nie jest tak, że ich to cieszy. Był raz gość to pokazał palcem parę przedmiotów które by go interesowały, a na resztę nie mają miejsca i polecił rozdać innym muzeom albo sprzedać. A jak powiedziałem, żeby wybrał chociaż jakąś kategorię i obiecał, ze będzie to na wystawie to popukał się w głowę. Dla nich to problem wręcz.Co radzicie?#pytanie #sztuka #historia

