Jeśli porównamy teraźniejszość do współczesności to odpowiedź powinna wyglądać tak:-Walczyło się za rodzinę-Walczyło się o własną ziemie-Walczyłeś za ojczyznę, bo miałeś wpajane takie wartości od dziecka-Walczyłeś o słabych i bezbronnych(kobiety, dzieci i starców)-Walczyłeś, bo nie miałeś innych perspektyw( brak pracy podczas wojny)-Walczyłeś aby się pokazać i wywalczyć swoją pozycje-Walczyłeś, bo wyjazd za granicę dla KAŻDEGO był zamkniętyA teraz porównaj to ze współczesnością i tak:-Wszyscy ,,bezbronni'' (czytaj kobiety) wyjadą się ..kur.ć(tutaj sobie dopowiedz)-Twoja rodzina( o ile taką posiadasz) też wyjedzie(są też ludzie samotni jak palec)-O walce o ziemie zapomnij, bo wywalą cię na front 300-1000 km od domu, a weź tutaj pod uwagę, że ludzie nie mają nawet własnego mieszkania-O profitach po wojnie zapomnij, wrócą bogaci i wyzbierają zasługi(bynajmniej nie chodzi tutaj o polityków itd, tylko bananowce i inne stwory)I teraz podsumowanie.Jak nie masz rodziny, własnej ziemi, partnerki ani dobrej pracy to po prostu jedne wielkie xDA jak masz to lepiej być żywym, bo walczysz o ich i swoje przeżycie.Oczywiście nie mierzę każdego swoją miarą, ale walka dla osoby podobnej do mnie( posiadam tylko rodziców w wieku emerytalnych) nie ma najmniejszego sensu.W wojsku już byłem (WOT) i wiem, że żadnej kariery tam nie zrobię.Żeby walczyć musiałbym mieć mocną motywację przynajmniej finansową typu:-Mieszkanie/Dom przydzielony za zasługi-Darmowy bilet(karta) na KAŻDY rodzaj komunikacji w państwie po wojnie-Opłata bądź zwrot za studia( obecnie jestem jeszcze w trakcie)-Praca zgodna z kwalifikacjami( a nie gównopraca typu dźwiganie worków czy inny syf podczas odbudowy kraju)-Zwolnienie z podatków i inne ulgi finansowe oraz wypłata 2x (1 za normalną pracę, a druga za bycie żołnierzem)Podałem tylko kilka przykładów.Bo obecnie sytuacja wygląda tak, że poszedłbym ginąć za nasze witaminki, które wyjechałby do krajów zachodnich tylko dlatego, że są kobietami.W najlepszym wypadku jakbym przeżył zostałbym niewykształconym, biednym(bez mieszkania, pieniędzy itd) wariatem, ale za to posiadałbym PTSD.Ja osobiście pierwsze co bym zrobił, to starałbym się uciec za wszelką cenę za granicę.W drugiej kolejności (w przypadku niepowodzenia) udałbym do najwyższego budynku w mieście i liczył, że jednak Bóg mnie kocha i zrozumie moją decyzje) Nigdy nikogo bym nie zabił, bo miałem ten jebany karabin w rękach i jestem pacyfistą.