Opublikowane
Mam trudną sytuację. Od 4 lat jestem w związku, mieszkamy ze sobą od 3. Oboje lvl 32. Zakochanie dawno minęło, pozostała rutyna i przyzwyczajenie. Nie mamy wspólnych tematów, zainteresowań, inne osobowości, wszystko nas w zasadzie różni. Po etapie fascynacji szybko przyszła szara rzeczywistość. Seksu prawie nie ma. Wszystko przemawia za tym, aby się po prostu rozstać, skoro nic nas nie łączy. No ale... właśnie ALE... Boję się, że przy obecnej sytuacji nie znajdę sobie żadnej innej i będę już zawsze sam. Przeraża mnie to.Co gorsza ona postawiła wczoraj ultimatum: zaręczyny w ciągu tygodnia, ślub w ciągu roku, wspólny kredyt na mieszkanie i dziecko również w rok, albo ona w ciągu 24 godzin się wyprowadza. I nie ma zamiaru wierzyć mi na słowo, tylko w tygodniu mam podjąć pierwsze kroki w tym celu (rezerwacja sali i wpłata zaliczki, umówienie się z doradcą finansowym w sprawie kredytu, kupno pierścionka). Niemal panikuję. Skłaniam się, żeby spełnić jej żądania, bo jak wspomniałem boję się samotności i że nigdy nie założę rodziny.Z drugiej strony tłumaczę sobie to tak: ożenimy się, będę nieszczęśliwy, szybko rozwiodę się, będę miał po drodze dużo nerwów i strat finansowych, ale PRZYNAJMNIEJ będę miał dziecko (z zapewne utrudnianymi kontaktami), ale za to będę rozwodnikiem, czyli kimś kto ma jakieś doświadczenie i dla pewnej grupy kobiet jest o wiele bardziej atrakcyjny niż singiel bez zobowiązań.Wiem, że to strasznie, wręcz potwornie głupie myślenie, ale właśnie umysł popycha mnie w tym kierunku. Proszę Was bardzo, wyjaśnijcie mi rozsądnie, że powinienen teraz odejść albo pozwolić jej odejść. Jak przełamać strach przed samotnością? Chcę mieć rodzinę chociażby krótko i chcę mieć dziecko. Jakie miałbym tu alternatywy? Jestem niski (172 cm wzrostu), raczej brzydki z twarzy i z przeciętną pracą (budżetówka)...Wybaczcie ten chaos myśli, ale mam prawdziwy kryzys.#vejt #zwiazki #logikaniebieskichpaskow
736

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (6)
mirko_anonim
Opublikowane
aha, czyli formalizacja nie, ale bycie w związku i czerpanie z tego tytułu wszystkich korzyści już tak? A jak nalega na określenie się to zła baba?Pies was gonił, potraficie się namyślać 5 lat, jak was ktoś podstawi pod ścianą to dopiero podejmiecie konkretną decyzję, a jak nie to czasami przebudzicie się i po 10 latach zostawiając trzydziestkę samą z ręką w nocniku pod ścianą najpierw zwodząc górnolotnymi sentencjami o miłości, która papiera nie potrzebuje. A później żarty o p0lkach co już szukają byle kogo bo zegar biologiczny tyka.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@moll niby jak kobieta nie ma czasu? XD co ty pierdolisz...to w gorszej sytuacji bedzie OP, szukaj kogos po 30 bedac zwyklym facetem to katorga i orka na ugorze. Kobieta to i majac 40 lat jak jest w miare zadbana to chlopa znajduje w tydzien max XDz powowdu klotni rozstalem sie z ex, ja mialem 35 lat ona 30. Ona po 2 tygodniach juz byla w nowym zwiakzu, mi znalezienie nowej kobiety zajelo 1,5 roku inensywnych poszukiwan
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
"zakochanie" ale "nie mamy wspólnych tematów i zainteresowań"mhm, zakochanie. ludzki umysł zawsze sobie retroaktywnie dorobi ideologie do dupczenia i rozmnażania.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Kolego, kiedyś zrobiłem podobnie. Z tych samych powodów. I też wszystko musiałem ogarniać sam. I jestem już rok po rozwodzie.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Nie będzie między Wami lepiej. Będzie tak samo albo gorzej. Z obserwacji - tylko gorzej.Przeczytaj tem fragment 3 razy na głos. Czy tak powinien myśleć przyszły mąż?Nie mamy wspólnych tematów, zainteresowań, inne osobowości, wszystko nas w zasadzie różni. Po etapie fascynacji szybko przyszła szara rzeczywistość. Seksu prawie nie ma. Wszystko przemawia za tym, aby się po prostu rozstać, skoro nic nas nie łączy.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Moja eks dała mi podobne ultimatum (no moze nie aż tak restrykcyjne). Jestem w stanie wiele rzeczy znieść w związku, ale szantażu emocjonalnego nie jestem. Oczywiście nie byłem w stanie spełnić jej warunków ultimatum (nawet gdybym chciał), ale ona też nie zrealizowała swoich gróźb. Po sprawdzeniu jej blefa postanowiłem się z nią rozstać, bo już nie potrafiłem patrzeć na nią tak samo przez jej groźby i próby osiągnięcia czegoś przez stawianie ultimatum zamiast szczerej rozmowy (a wcześniej sam próbowałem rozmawiać, ale ona nie bardzo, bo jak tylko słyszała o moich wątpliwościach, to z rozmowy robiła się awantura, że w ogóle śmiem mieć jakieś obawy).To było 5 lat temu.Obecnie mam żonę, która potrafi ze mną rozmawiać na każdy temat i nie wpada w tryb samodestrukcji, kiedy rozmowa jest na poważne tematy i tobie również polecam znaleźć kogoś, kto jest bardziej stabilny emocjonalnie i jak coś chce to po prostu potrafi przyjść, porozmawiać. "Prośbą, a nie groźbą" czy jak to tam szło.
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cm09bpc16001f1hrg7p5i1ra2

Dodane: 25 sierpnia 2024 - 10:44:23
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy