Nienawidzę wampirów emocjonalnych co ciągle muszą wylewać na głos swoje żale i próbować tym wzbudzić jakąś reakcję albo zebrać atencję. Nie wiem jak ludzie z własnej woli siedzą na tagach w stylu #przegryw i takie coś czytają. Zazwyczaj ci ludzie w porównaniu do najgorzej usytuowanych w społeczeństwie i tak mają całkiem wygodne życia i po prostu nie doceniają swojej sytuacji, bo się porównują do młodych, bogatych modelów z instagrama. Najczęściej jeszcze te osoby koniec końców i tak zawsze z tych problemów wyjdą i zawsze sobie dobrze poradzą, więc już w ogóle nie mam pojęcia jak można to narzekanie traktować poważnie. Taki student medycyny i tak zawsze zda te swoje sesje, przeboleje rezydenturę i później będzie specjalistą zarabiającym kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, no ale nie, w swoich wielkich bólach i frustracjach wylewanych do internetu będzie jak głupek udawał, że przyszłość nie istnieje i wcale nie czeka go zajebiste życie, tylko będzie brnąć w fantastyczne scenariusze jak to owali sesję, nie dostanie się na żadną speckę i inne głupoty, które sam dobrze wie, że nigdy się nie wydarzą. Miałem w rodzinie przypadek osoby z #depresja i widziałem na własne oczy upadek dorosłego człowieka, który zaczyna wszystko zawalać, traci pracę, ląduje na #bezrobocie, a po kilku tygodniach dom przypomina smierdzące wysypisko śmieci i nawet głupie umycie zębów staje się przeszkodą nie do pokonania. Zostaje jedynie hospitalizacja, bo inaczej nic nie wyrwie z tego stanu przypominającego jakiś trans narkotyczny, gdzie przecież taka osoba jest w pełni trzeźwa i czysta. Te wampiry emocjonalne myślą, że jak nie czują z czegoś przyjemności to już jest koniec świata, a nie zauważają nawet jak wielką mocą jest po prostu to, że są w stanie tkwić w tej swojej rutynie jak robot i zająć sobie głowę robotą. Ci ludzie z poważnymi depresjami jak popytacie to często już od wczesnych czasów nastoletnich kompletnie z niczego nie czują przyjemności, ale przynajmniej dawniej dawali radę wywiązywać się z obowiązków. Później dochodzi do całkowitego zaniku funkcji wykonawczych i nawet umycie zębów staje się niemożliwe. Ktoś taki nie da rady wyjść ze swojej głowy tworzącej piekielne wizje, nie zabierze się za żadną aktywność. Co najgorsze, nie da rady też nawet dodać głupiego wysrywu do internetu, ani tym bardziej poprosić o pomoc. Ktoś z rodziny musi się za to wziąć i zadbać o hospitalizację i leczenie.

