Czasami widzę pod wpisami komentarze, żeby nie narzekać, tylko wziąć sie za siebie, a wszystko przyjdzie. Nie zgadzam się z tym do końca. Można przysłowiowo wyjść na siłownię, schudnąć, zadbać o siebie, zrobić kwalifikacje na lepszy zawód tylko to działa do pewnego pułapu wieku.Jeśli nawet przestajesz być zapiwniczonym samotnikiem to gdy jesteś facetem 30+ to jako znajomych masz zazwyczaj nudziaży z dziećmi, którzy mają na starych zdjeciach z fejsa imprezy sprzed 10 lat. Kobiety są po przejściach, lub samotne matki. Zero szansy na pierwszą miłość. Czy to jest ten mityczny wygryw? Czy po taki marny inwentarz trzeba sie wziąć za siebie a nie szukać wymówek? Naprawdę o wiele większą przyjemność sprawia piwniczenie, wylewanie żali jako przegryw z innymi przegrywami. Niż harujac tylko po to, by dodatkowo po szmacie czasu dostać resztki z normickiego stołu tylko dlatego, że nie jest się już licealistą, przed którym domówki, imprezy, dziewczyny, wyjazdy pod namiot ect. Nie chcę takiego wygrywu, że zamiast gnić przy kompie zostaję zaproszony na spotkanie dziadziejącego normictwa, niekiedy z dziećmi. Jedyne za co sobie postawiłem cel to więcej zarabiać, by kupować sobie drogie bzdury, które zapełniają nudnę w życiu. Nowy telefon, dojechany komputer. A tak to wolę nawet nażreć się jak wpierz kebabów i podobnego jedzenia i zobaczyć dodatkowe kilogramy, bo przecież i tak lepszy wygląd nie bedzie mi do niczego potrzebny. Mirek lvl 35. #przegryw #przegrywpo30tce

