#mikrokoksy #silownia #sport #zdrowie Może ktoś mi to wytłumaczyć? Od 1,5 roku, zdrowo trenuję na siłce+basen, fajne efekty itp, pilnuję michy, suple standardowo Cynk, Omega, Mg, D3K2, czasem wlatuję kuracją na jelita probiotyki i maślan sodu. Generalnie mógłbym powiedzieć, że zmieniłem wszystkie swoje nawyki. Badania krwi od nerek po wątrobę, lipidogram, hormony - w perfekcyjnej normie. Ale jak tylko zmieniłem swoje nawyki, normalnie raz na 2-3 miechy łapię mniejszą/ większą infekcję. Kiedy wlatuję już fajny flow w ćwiczenia, progres - nagle YEB = angina, grypa, przeziębienie, msc temu10 dniowa jelitówka. A dzisiaj siedzę z zawalonym nosem i bolącym gardłem. Żeby było śmiesznie, wcześniej żyłem na totalnie śmieciowym żarciu, mało ruchu, zdyszka na schodach ALE przez 5 lat byłem raz na L4, gdzie drugi raz to był covid.

