Jednym ze śmieszniejszych, a jednocześnie bardziej bezczelnych zarzutów lekarzy wobec reszty społeczeństwa jest "sami mogliście iść na medycynę, przecież nikt wam nie zabraniał". No właśnie chodzi o to, że wiele osób nie mogło, bo jeszcze niedawno uniwersytety medyczne działały tylko w kilkunastu miastach, a nie każdy może przeprowadzić się na drugi koniec Polski, jak akurat nie dostanie się na najbliższego medyka. Sytuacja trochę się zmieniła w ostatnich latach, bo rząd PiSu poluzował trochę zasady tworzenia kierunków medycznych i jaka była reakcja środowiska? Oczywiście od razu pojawił się płacz, że spadnie poziom nauczania, że kto to widział, żeby medycynę wykładano na wioskach na uczelniach typu Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Artystyczna w Pierdziszewie (przy czym w rzeczywistości te szkoły na zadupiach to m.in publiczne uniwersytety w miastach wojewódzkich typu Kielce, Opole, Rzeszów czy Zielona Góra czy nawet warszawski Łazarz). No i co się okazało? Ano jakoś wbrew lamentom środowiska, większość tych nowych ośrodków przeszła kontrole, postawiła nowoczesną infrastrukturę, ogarnęła kadrę i normalnie kształci studentów. Może przy obecnych aferach coś się ruszy jeszcze mocniej i poluzują limity i przyjęć na studiach i miejsc na specjalizacjach, nikomu korona z głowy nie spadnie, co najwyżej na nową Panamerę lekarze będą zbierać dwa miesiące, a nie dwa tygodnie.#lekarz100k #konowalposting #lekarz #medycyna #zdrowie #lekarski

