Chciałbym mieć smutną (melancholijną?) introwertyczną dziewczynę z typowymi dla takich ludzi problemami jak fobia społeczna, depresja czy trudność ze znalezieniem normalnej pracy. Potrafiłbym być dla takiej kobiety silny, być dla niej oparciem i ogólnie czuć się przy niej jak mężczyzna. Jednak gdy próbuję z takimi cokolwiek zainicjować to się płoszą gdy dowiadują się że zarabiam to legendarne 15k, nie mam nałogów i ogólnie myślę że życie jest raczej ok niż nie xD Trochę już szukam kobiety i fakt że inteligentne baby w tym typie wolą dosłownych ćpunów z myślami samobójczymi lub bezrobotnych manipulatorów którzy wprost mówią że nie wiążą z nimi większych wizji na przyszłość (prawdziwe przykłady), strasznie mi wjeżdża na psychę. W czym jestem gorszy od ćpuna który był 3x w psychiatryku że z nim ona chce mieć wspólne życie, a ze mną nie?Zamiast tego podobam się ambitnym, zdolnym kobietom, z którymi życie to (dla mnie) udręka bo takie chcą tylko więcej i więcej od życia, a ja nie jestem żadnym go-getterem xD i związek wygląda tak że czuję się jakbym rywalizował z partnerką zamiast z nią być. Nie jestem leniwy ale robię karierę powoli i chciałbym w związku mieć poczucie że polepszam nasze życie w normalnym dla mnie tempie, zamiast martwić się że kobieta zarabia 2x więcej ode mnie i muszę przygrindować, i że po pracy ona uczy się 4 różnych rzeczy do pracy a ja wolę czytać badania psychologiczne dla rozrywki.Mam wrażenie że ten drugi typ kobiet się na mnie "nabiera" bo takie związki nie mają sensu, ale z jakiegoś powodu nawiązuje się je dość łatwo xDW każdym razie, kontekst narysowany, więc pytam się: o co tu chodzi i co mogę zrobić? Moje poczucie własnej wartości szoruje po dnie od czasu gdy TRZECIA inteligentna laska w tym pierwszym mnie odrzuciła na rzecz jakiegoś zjeba xD nie mam pojęcia co mogę robić nie tak.A samemu to lepiej bohatyrnąć niż ciągnąć tak do 40 bez rodziny, dzieci i poczucia celu w życiu.#gorzkiezale #niebieskiepaski #rozowepaski #zwiazki

