zdrada jest wtedy, gdy złamiecie ustalenia swojego związku. Dla jednego będzie to rozmowa z osobą płci przeciwnej (oczywiście wtedy mówimy o patologii), a dla innego to będzie wyruchanie rudej, kiedy umawialiście się, że możesz ruchać wszystko poza rudymi. A czy da się naprawić... No cóż, zależy. Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Są różne zdrady, różne okresy w życiu, a czasem ludzie serio się uczą na błędach i w obliczu ryzyka straty potrafią się ogarnąć. Jest to oczywiście traumatyczne i zdradzający partner musi mieć świadomość, że nawalił, ale jeśli postanowicie naprawiać i przystąpicie do tych napraw ze szczerą wolą, to myślę, że jest to do zrobienia. Osobiście nie podzielam pogladu wykopków, że zdrada równa się zakończenie związku, w wielu przypadkach to wylewanie dziecka z kąpielą. Jeśli myślisz, że jesteś w stanie wybaczyć, a druga osoba faktycznie okazuje skruchę i chce naprawiać to, co popsuła, to warto próbować. Zwłaszcza jeśli poza tym epizodem macie za sobą już jakąś dłuższą, fajną historię.