Opublikowane
Pamiętasz wpis? https://wykop.pl/wpis/76943839/obserwuj-mirkoanonim-hej-jestem-w-zwiazku-z-dziewcTo właśnie ja jestem jego autorem. Dzisiaj rozmawiałem ze swoją Lubą na temat pójścia do psychologa. Oczywiście, zgodziła się, nawet jeżeli to nie będzie droższe niż 150zł za wizytę - dwa razy w miesiącu. Czy to dużo? Czas pokaże, ale liczę po cichu, że coś przyniesie ta terapia. Nadal jednak jestem zmęczony psychicznie. Cały weekend się naczytałem na temat DDA, różnych skrajnych zachowaniach; borderline i innych tego typu przypadłościach. Co nie zmienia faktu, że po prostu kocham moją Małą, ale jest mi z tym ciężko. Ostatnio obiecałem sobie, że o siebie zadbam, chodzę na basen, chcę się uczyć; ale co rusz jak się spotykamy to 3h ucieka. Nie mówię, że jest to czas zmarnowany, ale first things first, jak to mówią. Siedząc i pisząc to, jestem zmęczony jak pies, bo dzisiaj rozmawialiśmy o rzeczach, które mi przeszkadzają, a których nie przebrnę. Słuchajcie, może skonstruuję post jak poprzedni, tym razem dajmy strzałeczki.-> Czy według Was nazwanie kogoś atrakcyjnym (podczas oglądania filmu, np. Leonardo Di Caprio) albo przystojnym, jest zdradą? Nie mogę pojąć, ale moja dziewczyna nie pozwala mi nawet powiedzieć, że ta i ta aktorka jest atrakcyjna. Boję się cokolwiek nieraz powiedzieć. Co zrobiłbym z tym faktem, że jest atrakcyjna? Nic. I tak wybrałbym moją kobietę, zawsze. Ale dla niej to zdrada... Tego nie jestem w stanie pojąć, może jestem za bardzo ograniczony umysłowo...-> Czy według Was taniec z kimś innym jest zdradą, przykładowo na weselu? Do klubu w życiu by mnie nie puściła, o tym zapomnijmy. Drugorzędna sprawa, że nie jestem klubowiczem ani nie mam żadnego parcia, ale mniejsza. Czy zwykły taniec jest zdradą? Nie mówimy o tańcu bliskim jak kochana Żona R.L., tylko po prostu zwykły taniec. Zdrada/niezdrada? Według mnie nie i nawet - gdyby ona z kimś zatańczyła (bez podtekstu seksualnego), nie byłbym zły. Problem w tym, że ona raz już tańczyła, ale mówiła, że w tamtym czasie nie mieliśmy tego ustalonego. Dziwne dla mnie to jest, ale już machnąłem ręką, dla świętego spokoju.-> Kolejna sprawa - spojrzenie na kogoś na ulicy. Też według niej jest zdradą. Rozumiem spojrzeć się na kogoś, że aż ślinka cienkie, ale spojrzenie na kogoś, bo "przechodzi się" przez ulicę, albo po prostu - bo idzie się twarzą w twarz nie jest zdradą. Tego najbardziej nie rozumiem i nie potrafię pojąć, opadają mi ręce w tym momencie. Doszło do momentu, że nieraz boję się cześć powiedzieć na ulicy do jakiejkolwiek minionej znajomej ze studiów, na przykład na pasach.-> Wyszukiwanie na fejsie osób też jest zabronione xD Gdybyście widzieli, jaka była jej mina, gdy zobaczyła, że wyszukałem stare znajome z gimnazjum, bo moja mama chciała zobaczyć, kto polubił jakiś wpis mojego kolegi. Ehhh, masakra. Później się tłumaczyć z rzeczy, która nie jest zdradą defakto. Nie wiem jak uważacie.-> Ostatnia sprawa z siłownią (to w poście wyżej opisywałem na mirko). Oczywiście przeprosiła mnie za nią i sama rozpaczała trzy dni, że źle zrobiła. Rozumiem ją w pełni. Sam przez trzy dni zanużyłem się w psychologicznych artykułach i różnego rodzaju treściach psychologicznych nt. DDA, borderline i podobnych przypadłości.Po dzisiejszej rozmowie powiedziała, że ma "dość" męczenia jej, a ja tylko ustalałem pewne zasady, granice w naszym związku. Zmęczona rzecz jasna godziną, a ja całe trzy dni poświęciłem na rozpacz, myśli o związku, jego przyszłości, itd. Nie liczyły się jak widać. Przez kilka godzin bezskutecznie starałem się jej wytłumaczyć, że kochać nie oznacza kochać tylko raz w życiu. Jak osobę z przeszłości kiedyś kochałem (w momencie, gdy byłem z byłą, to kochałem byłą), to nie znaczy, że kocham ją obecnie. Dla mnie to czysta kartka, coś czego nie było. Przeszłość, zakończony rozdział w książce. Tego nie była w stanie zrozumieć, ale w końcu zrozumiała.Nie wiem co robić, ręce mi szczerze opadają. Kocham ją nadal, jest wspaniała, ale ta "zazdrość" jest czymś, czego nie da się opisać... Traci w moich oczach przez to, że mi nie ufa. Nie wiem nawet jak to opisać, dla mnie związek zawsze polegał na zaufaniu. Nie mogę będąc w związku kogoś kontrolować aż do szpiku kości... Ona z obawy - kontroluje mnie, a ja na tym cierpię. Boję się, że po dalszej naszej podróży związkowej zlecą na mnie jakieś również choroby psychiczne, itd. 9 miesięcy, a nigdy nie miałem tak burzliwego okresu w życiu, nigdy tyle razy nie kłóciłem się z nikim, nigdy tyle razy nie kłóciłem się o głupoty. Co dalej? Nie wiem, liczę w dalszym ciągu na rady. Mam nadzieję, że obietnica odnośnie psychologa będzie spełniona, a Wy wykopki - nie obawiajcie się, będą update'y. Czas pokaże. Trollom wykopowym dziękuję, bo temat jest poważny. Mój wellbeing jest ważny, a spokój dla mnie w życiu jest najważniejszy. Im starszy jestem, tym bardziej go doceniam i tym bardziej mi go brakuje. Peace #rozowepaski #zwiazki #zazdrosc #logikarozowychpaskow #pytanie
033

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cly3ign4c003eh4p9l7vuf20t

Dodane: 1 lipca 2024 - 23:47:33
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
Ciesz się że po 9 miesiącach zauważyłeś. Mnie zajęło to 19 lat… Zadbaj o siebie i tyle - powodzenia.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Byłam taka jak Twoja dziewczyna, może nie w takim stopniu ale częściowo pewne rzeczy rozumiem. Jestem po terapii i jest ze mną znacznie lepiej. Pozytywnie też wpłynął czas jaki jestem ze swoim partnerem, bo zdecydowanie bardziej mu teraz ufam i go lepiej znam. W takiej sytuacji, w jakiej jest Twoja dziewczyna, ważne jest to, aby rozumiała jak niezdrowe to jest dla niej, Ciebie i waszej relacji. Że musi to zmienić przede wszystkim dla siebie, bo tak samo będzie miała w każdej innej relacji. Dodam, że taka terapia może trwać bardzo długo i terapeuta nie powie jej "proszę nie być zazdrosna" i ona przestanie, tylko będzie to wymagało dużo pracy pełnej dyskomfortu, na który może najpierw być przygotowywana, co też trwa. Będzie to wymagało od Ciebie współpracy, bo jeśli terapia będzie polegać na "eksperymentach" to ona będzie Cię pchała w pewne sytuacje, w które wcale nie będzie chciała Cię pchać, po czym nie wiadomo jak na to zareaguje. Np. zacznie temat urody aktorek i jednak może tego nie wytrzymać i zareaguje nerwowo, mimo że sama zaczęła xD Kontrola to bardzo intensywne unikanie sytuacji, które powodują lęk, dyskomfort, strach i poczucie niepewności. Celem Twojej dziewczyny jest nauczyć się znosić ten dyskomfort i przejść z trybu "uniknę cienia szansy na niepowodzenie" na "sprawdzę co wyjdzie, co by nie było to sobie poradzę".
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy