Cześć,Jestem byłym pracownikiem big4 i aktualnie pracuje jako kontroler finansowy(od 2 lat, startup). Mam 29 lat. Nigdy, nie wykorzystalem calego urlopu. Mam orzeczenie i przysluguje mi 36 dni urlopu i 7h pracy na dzien. W biezacej pracy mam juz naliczone i do wykorzystania 60 dni i nie zapowiada sie bym wykorzystal w tym roku wiecej niz 10 dni. Aktualnie pracuje po 10h/dzien bez nadgodzin. Kasa w miare spoko, ale nigdy nie wiem co przyniesie kolejny tydzien. Jestem zmeczony tym, ze jezeli awansuje to dostane podwyzke i wtedy bede musial pracowac jeszcze wiecej za nieproporcjonalny hajs(min 2 prog w ktorym juz jestem). Zastanawiam sie co robic, widze jak moj przelozny jebie od 7 do 20 dzien w dzien + weekendy, ale ja tak nie chce. Mam dylemat czy przycisnac i rozwijac sie (perspektywy w obecnej firmie na awans sa, ale jak wyzej-jeszcze wiecej roboty) czy zwolnic sie i przeniesc do duzego korpo? Rozwazam przeniesienie do duzego korpo, gdzie nie bedzie az tak duzego problemu z urlopem, bede mogl pracowac po 7h a w ndz nie bede bal sie, ze cfo/ceo/coo nie wymysli kolejnego tasku. Tylko jest obawa, ze znowu trafie na “kolchoz”. Obnizke 10-20% pensji jestem w stanie zaakceptowac. Dodam, ze nie mam twardego charakteru i ciezko mi byc takim twardym typem, co tez przekonuje mnie, ze awans zle wplynalby na mnie.Co byscie wybrali? Porzucenie ambicji czy zacisniecie zebow?#praca #big4 #korpo #korporacja #finanse #controlling #ksiegowosc #zycie

