TLDR: jak kupić mieszkanie "na spółę" z dziewczyną i na kredyt, żeby obie strony były zadowolone i były prawnie zabezpieczone na wypadek rozstania? Wiem jak to brzmi ale pytam serio.Nie wierze że rozważam coś takiego, no ale bądźmy łagodni xDZarabiam sporo, moja różowa też zarabia sporo. Jesteśmy relatywnie krótko, bo od niecałego roku. Jesteśmy po 30stce, mieszkamy razem od 3 miesięcy. Obydwoje zarabiamy całkiem dobrze. Na razie o ślubie nie myślę - jesteśmy dopiero od roku razem.Zarówno różowa, jak i ja, w momencie poznania (rok temu), rozważaliśmy kupowanie mieszkania. Wtedy to były etapy szukania lokalizacji, zbierania kasy na kapitał początkowy i takie tam. Tylko że zarówno ja, jak i różowa, myśleliśmy o małych mieszkaniach, takich raczej 2 pokoje, 40 metrów, bo na nic większego nie mieliśmy kapitału, kasy i możliwości. No i teraz ja jestem co raz bliżej kupna mieszkania, różowa podobnie, no ale żebyśmy obydwoje kupowali mieszkanie w tym samym czasie to trochę bezsens. I tak nawet się śmialiśmy, trochę w żartach, że moglibyśmy razem wspólnie kupić mieszkanie, po prostu większe. Tylko... zarówno ja jak i ona chcieliśmy wziąć kredyt. I nie wiem jak to rozwiązać żeby się zabezpieczyć i żeby ona też czuła się zabezpieczona. Żeby wszystko było 50/50. O tyle co mieszkanie można byłoby zrobić na współwłaśność chyba notarialnie, tak chyba kredytu wspólnie nie da się wziąć? Czy ślub to jedyne rozwiązanie? Wolałbym aby nasz ślub był bez presji brania kredytu xD#mieszkanie #nieruchomosci #zwiazki

