#psychoterapia #zaburzeniaosobowosci #borderline #spierdolenieEhh its over dla chłopa.Poszedłem do psychoterapeuty po burzliwym rozstaniu, bo nie umiałem sobie poradzić.Z plusów, nie mam depresji. Z minusów, mam teraz stwierdzone zaburzenia osobowości narcystyczno-borderline. Z jednej strony mi ulżyło, bo teraz moje różne reakcje zaczęły nabierać sensu, z drugiej strony czeka mnie dluuuuga droga, bo zaburzenia osobowości to kurestwo. Nie jestem stereotypowym "borderem" jak różne altki i nie tylko, które się tną i nadużywają benzo, jak się okazało to spektrum i są różne rodzaje i ja mam ten wysokofunkcjonujacy/cichy. Pełnym narcyzem podobno też nie jestem, ale łapie się w kryteria.To będzie długa przygoda, ale o ile zawsze miałem paniczny lęk przed odrzuceniem , samotnością i kompulsywne myśli na ten temat tak rozstanie było jakimś triggerem i szczytem u mnie i nie miałem czegoś takiego nigdy w życiu, nawet po poprzednim rozstaniu.Będę realizował terapię schematow i CBT, wierze, że mi to pomoże, a przynajmniej mam jakieś poczucie, że coś idzie do przodu z tygodnia na tydzień, i też myślę, że taki jest mój obowiązek, bo osoby z takimi zaburzeniami jak moje mogą łatwo spierdolic komuś życie. Przechodził ktoś te terapię? Wiem, że będę to jeszcze omawiał, ale czekam na kolejne wizyty, jak radziliście sobie z kompulsywnymi myślami?

