Czy postępuje źle? Jestem w długim związki (6 lat) z narzeczoną. Ja mam 29 lat, ona 33. Mam mieszkanie 2 pokoje we Wrocławiu (własnościowe)). Planuje dobrać kredyt, sprzedać te mieszkanie i kupić 3 (dla mnie to nie problem). Problem w tym, że nie potrafię zrozumieć partnerki. Od roku naciskam ją na dziecko, mimo że powtarza że chce mieć i co chwile przekłada dany termin starań. Cały czas mówiła, że musi mieć lepszą pracę, tu to tu tamto. Teraz znalazła dobrą pracę, umowę nieokreślony czas. Jest chyba gorzej, bo teraz wydaje mi się że nie chce dziecka, bo chce popracować jeszcze w tej pracy! Wkurzyłem się i postanowiłem dać jej ultimatum, do końca stycznia chciałbym żebyśmy w końcu się starali, bo bardzo pragnę zostać rodzicem. Wodzi mnie już chyba tak ponad rok :( Przyrzekaliśmy sobie, że oboje chcemy rodzinę i zawsze to podtrzymywaliśmy. Czy jestem skończonym chamem, jak stawiam jej już ultimatum, że jak nie będzie chciała założyć rodziny w najbliższym czasie, to rezygnuje chyba ze wszystkiego, nie wiem jak się zachowam ale na pewno nie będę dawał jej ani grosza, wszystko będę wydawał na swoje hobby, nie przejmował się nią (Czy to jest chamskie w tej sytuacji??) Mimo że ją kocham to chyba mam inny światopogląd :( Mamy wszystko co potrzeba. Jak byście zareagowali w sytuacji gdy ktoś Was tak wodzi za nos? To nie jest niestety blacha sprawa i chyba zrozumieją ją tylko co niektórzy? Nie da się mieć dwóch poglądów na tą sprawę i żyć razem... Cały czas mówi że mnie kocha, że chce i w zyciu ze mnie nie zrezygnuje. Musiałem się wyżalic... #dzieci #zwiazki #rozowepaski #kiciochpyta #partnerka

