Mam problemy z siostrą. Wyprowadziłem się z domu rodzinnego ok. trzy/czery lata temu. Zamieszkałem sobie z dziewczyną, która w tamtym momencie studiowała, jakoś tam sobie żyliśmy i żyjemy do teraz. Ostatnio dziewczyna skończyła w końcu studia i zaczęła szukać pracy w swojej branży. Pracy jest dosyć mało, ale jest, sądzę że w końcu znajdzie.No i moja siostra ma ciągle z czymś problem, a to że wynajmujemy i powinienem się zakredytować już teraz i kupić jakieś mieszkanie, to że moja dziewczyna jeszcze nie pracuje, to że mam mało oszczędności (kilkadziesiąt tysięcy) bo za mało oszczędzam.No i już mnie kurwica bierze, od nikogo pieniędzy nie biorę, nigdy nie brałem, sam sobie kupiłem mały tani samochód, sam sobie opłaciłem studia zaoczne, dobiłem do tej średniej krajowej dopiero 2 lata temu, a ciągle słyszę, że słabo mi się wiedzie i coś robię źle.Ona zarabia o wiele mniej, ma męża który zarabia trochę mniej ode mnie, mieszkają u moich rodziców którzy mają duży dom i im nic nie płacą, rachunki dzielą na pół z rodzicami i mogą sobie oszczędzać kilka tysięcy miesięcznie, gdy ja co najwyżej półtora, ale zazwyczaj tysiąc.Powiecie dlaczego też nie zostałem u rodziców, bo myślę, że nie wytrzymałbym psychicznie, ciągły alkohol u nich odkąd pamiętam, karetki, krzyki.Powinienem niby się nimi nie przejmować, ale jakoś nie umiem, ciągle mi to wchodzi w beret i są momenty, że mam siebie za nieudacznika chociaż dopiero mam 25 lat.Nie wiem co ma na celu ten wpis, chyba szukam jakiegoś wsparcia i porady. Tylko też nie wiem jak taka porada miałaby wyglądać, bo ludzie mają gorzej w życiu, a ja tylko użalam się nad sobą.#rodzina raczej nie #depresja

