Pytanie konkretnie do #niebieskiepaski, które są w poważnych związkach i jednocześnie uznają prawdziwość naukowej formy #blackpill:Jak radzicie sobie z napięciem pomiędzy pożądaniem, kochaniem, i przywiązaniem do swojej partnerki a świadomością pewnych uniwersalnych prawd dotyczących kobiecej natury? Mam na myśli obserwacje dotyczące oportunistycznego stylu kobiecej miłości, niemożności głębokiego empatyzowania z mężczyzną, stosunku kobiet do męskich słabości, większego kobiecego egoizmu (znacznie rzadsza współpraca w dylemacie więźnia), i wszelkich niewdzięczności, jakie spotykają mężczyzn za zbudowanie cywilizacji, odpowiadanie za kluczową infrastrukturę w ryzykownych i niedocenianych zawodach, a także dokładanie do systemu podatkowego (na który kobiety mają sumarycznie negatywny wpływ).Jak radzicie sobie z naturalną potrzebą kochania i bycia kochanym, pożądania i bycia pożądanym, opiekowania się i poczucia, że ktoś się nami opiekuje, a trudnością polubienia i szanowania kobiet w kontekście wszystkich rzetelnych statystyk i prac naukowych, które pokazują ich stosunek do mężczyzn i życiowe strategie? Jak w prawidłowy i zdrowy sposób rozwiązać ten dyzonans poznawczy? Wiadomo, że nie doradzi tu żaden psychoterapeuta, który nie zna tych danych i kształcony był w duchu gynocentrycznej ideologii. #redpill #pytanie #zwiazki #seks

