Gdybym wiedział jako gówniarz jak dużo lekarze zarabiają na tle reszty społeczeństwa i jak wygląda ich praca (albo raczej jak wygląda praca reszty społeczeństwa), to bym w wieku tych 15-16 lat poszedł na biolchem w #licbaza, obkuwał dnie i noce biolkę i chemię i poszedł na medycynę. Studia ciężkie, ale zdecydowanie warte świeczki i warto się też na nich starać by zdać dobrze LEK i pójść na jakąś deficytową speckę. Niestety wtedy sobie ubzdurałem, że wolę się uczyć innych rzeczy.Jak pracujesz w jakimś korpo, nawet w IT, nawet jak zarabiasz kokosy, to jednak jest wyścig szczurów, perspektywa, że możesz stać się zbędny. Na każdym kroku masz incentywę, by zarabiać więcej, douczać się, odpalać jakieś biznesy. A lekarz może się skupić w pełni na swoim fachu, kilkukrotność średniej krajowej to właściwie pewniak, fuchę ma do końca życia, a jego robota daje namacalny efekt. Wielu lekarzy dużo pracuje na początku - ok, ale ja chyba wolałbym zapieprzać nawet te 60-70h tygodniowo w szpitalu niż nawet hipotetycznie zbijać bąki w korpo robiąc jakiś bullshit (a wielu i tak robi nadgodziny regularnie).Mi już pociąg na medycynę odjechał. Jestem jeszcze młody, mógłbym się pofatygować, ale ja już studia skończyłem i jak sobie pomyślę o obkuwaniu biologii i chemii pod maturkę, 6 lat studiów, to przy mojej zrazie do polskiego systemu edukacji - za cholerę, podziękuję. Ale jakbym miał 18-19 lat znowu, to bym na pewno próbował. Reasumując, lekarz to najlepsza fucha dla klasy pracującej. Ciężkie początki zdecydowanie się opłacają na dłuższą metę. Ba, powiedziałbym nawet, że w prywacie to mają często aż za dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°) a w połączeniu z deficytem i starzejącym się społeczeństwem będą mieli jeszcze lepiej.#lekarz #medycyna #pracbaza #studbaza

