#childfree #macierzynstwoJestem różową po 30 tce. Nigdy nie chciałam mieć dzieci. Ciąża, poród i macierzyństwo zawsze wydawały mi się takie zwierzęce, obrzydliwe po prostu. Jak tylko dowiedziałam się skąd się biorą dzieci to wydało mi się to obrzydliwe i przerażające i bałam się bardzo, że kiedyś też niestety mnie to czeka (chyba że pójdę do zakonu). Na szczęście z czasem zrozumiałam, że wcale nie muszę mieć dzieci. Jest coraz więcej bezdzietnych kobiet, z czym czuję się raźniej, że nie jestem sama. Mam męża. On też nie chce dzieci. Ale co o tym sądzicie. Czy jestem normalna? Wydaje mi się, że moja matka też nie lubiła dzieci, bo atmosfera w domu była toksyczna, więc może to jest genetyczne? Tylko że ja mam wybór, a kiedyś kobiety nie miały wyboru, musiały rodzić dzieci. Nie czuję kompletnie żadnej pustki. Lubię spędzać czas sama ze sobą, czytać książki, rozwijać pasje. Tylko wszystkie kobiety w otoczeniu rodzą dzieci i czuję, że odstaję, że ludzie pomyślą, że jestem dziwna.

