Czy ma ktoś jakieś doświadczenia ze stosowaniem prezerwatyw opóźniających wytrysk? Przez bardzo długi czas nie byłem aktywny seksualnie, aż w końcu ostatnio coś w tym temacie drgnęło i niby wszystko ok, poza tym, że strasznie szybko się zlałem - najpierw przy lodzie dosłownie po dwóch minutach prawie spust, z kolei jak laska na mnie wsiadła to dosłownie po minucie. Druga runda przy lodzie już lepiej, ale przy seksie to raptem 2-3 minuty i po zabawie. Laska mówi, że nic się nie dzieje i jej też było przyjemnie i to pewnie dlatego, że dawno nie dymałem, a z czasem pewnie się unormuje. Może coś w tym być, bo dawno temu kiedy miałem regularny seks wytrzymywałem dużo dużo dłużej. No ale nieważne - zobaczyłem gdzieś w sieci, że są gumy opóźniające tryskanie. Ktoś stosował takie wynalazki? Jakie wrażenia? Rzeczywiście działa, jaka różnica w czasie spustu? Oprócz tego rzuciły mi się w oczy jakieś żele opóźniające, bodajże z lidokaina, które trzeba sobie wmasować w bydlaka. Ktoś miał z tym styczność? Pamiętam, że dawno dawno temu też przez chwilę miałem problem ze zbyt szybkim spustem i jak wrzuciłem z pół tabletki tadalafilu (nie sildenafilu) to to mi wydłużało całą akcję. I teraz w sumie nie wiem od czego zacząć - czy od tych gum opóźniających (nie stosowałem nigdy), żel czy tadalafil? Czy może na grubo od razu wszystkim zaatakować - gumą opóźniającą, trochę tadalafilu plus żel? Dlatego pytam was o opinie, co u was się najlepiej sprawdziło. #seks #pytanie #kiciochpyta #rozowepaski #niebieskiepaski #prezerwatywy

