Siema, muszę się wyżalić i to wszystko z siebie wydusić. Mój przypadek jest naprawdę ciężki, ponieważ urodziłem się PRAWDZIWYM PRZEGRYWEM czyli nic innego jak PRZEGRYWEM GENETYCZNYM natura zrobiła sobie żart i urodziłem się truecelem. Już od najmłodszych lat dzieciństwa dzieciaki mną gardziły, byłem dla nich obiektem drwin albo kimś kogo można gnoić i podnosić swoją wartość na dokuczaniu mu i sprawianiu przykrości. Nawet nauczyciele nie oszczędzili mi przykrych stwierdzeń w podbazie usłyszałem od wuefisty że jestem ciężkim przypadkiem tak skomentował mój brak rozgarniętości i niezdarność ruchową. W gimbazie też miałem nie lekko tam też mnie gimbusy nie oszczędzali. Bałem się zawsze chodzić do szkoły, nienawidziłem tych spojrzeń, tego że ludzie mnie nękają, tego że śmieją się z mojego wyglądu. Gimbaza to był okres gdzie u mnie zdiagnozowali zaburzenie ze spektrum autyzmu. W liceum miałem dosyć już szkoły, miałem dosyć młodzieży, miałem dosyć tego w jakim kraju żyję, miałem dosyć tego jacy ludzie nienawistni są w Polsce, targnąłem się w 2020 roku przeżyłem, bo mnie uratowano. Przez to wszystko mój mózg został uszkodzony i mam padaczkę. Obecnie mam 21 lat, 162 cm wzrostu, ~10 cm, sub5, lęki, ocd,depresje... Nadal pieprzone życie daje mi mocne ciosy po których ledwo się podnoszę. Ludzie nadal mnie nienawidzą, w życiu nie miałem dziewczyny, divy nawet mną gardzą i uznają za frajera, w życiu żadna dziewczyna się we mnie nie zakochała, nie mam znajomych, rodzina mną gardzi, ludzie mną gardzą, kobiety mną gardzą jestem znienawidzony przez samo życie... A wiecie czemu? bo przegrałem na pieprzonej loterii genetycznej. Mój ciężki przypadek jest kwintensencją przegrywu. #przegryw #blackpill #asd #geny

