Miałem umowę z żoną. Szukam tanich lotów na wyjazd za granicę w październiku, ale warunek jest jeden: Nie mówimy o tym na razie nikomu. Chodziło mi o to głównie, że wiem jak toksyczna jest jej rodzina i już jeden wyjazd w pandemię jej tak obrzydzili, że nie polecieliśmy. Nie powiedziałem jej, że to jest główny powód, bo nie chcę wchodzić w dyskusję. Powiedziałem tylko, że szukam wakacji, ale pod warunkiem, że się na to zgodzi. Zgodziła się. Wytrzymała miesiąc i zapytała czy może powiedzieć dwóm najbliższym przyjaciółkom. Zapytała, więc powiedziałem, że tak, ale też muszą dochować tajemnicy. OkTeraz zaczyna mi suszyć głowę, obrażać i wyzywać, bo nie może nikomu więcej powiedzieć. A ja mam 99% przeczucia, że chce powiedzieć swojej siostrze, która najwięcej miesza i niby jest miła, ale najbardziej zazdrosna o żonę i że jej się układa. Najlepiej jakby żona była w jej cieniu. Teraz się zastanawiam, bo coś czuję, że w końcu się wygada, a mi to odbierze całą przyjemność z nadchodzącej podróży. Druga sprawa, że albo mamy do siebie zaufanie i jak coś sobie postanowimy to się tego trzymamy albo mamy swoje zdanie w dupie.Rozważam coś takiego, żeby jeśli usłyszę, że ktoś się jeszcze dowiedział to powoli anulować wyjazd. Nie zależy mi na nim tak bardzo jak na zaufaniu w związku. Druga opcja mieć to w dupie i pozwolić, żeby wszyscy o tym gadali. Tylko znając żonę, ktoś jej znowu zacznie gadać i będzie się niepotrzebnie stresować.#zwiazki #malzenstwo #wakacje #podroze #trip #zalesie #tanieloty

