Koszenie ogrodu co tydzień wokół domu od zawsze było moim obowiązkiem, od momentu gdy urosłem na tyle żeby sięgnąć do rączki aż do teraz, ~20 lat później.Tak się stało, że całkiem niedawno któremuś domownikowi przyszło do głowy że przejedzie kawałek kosiarką, i tę kosiarkę zepsuł o pniak czy kamień. Oczywiście od razu oskarżenia we mnie, no bo to tylko ja koszę.Rodzice przywieźli nową kosiarkę. Pojeździłem nią 30 minut i krew mnie zalała. Wysokość rączki niemożliwa do ustawienia pode mnie a chłop wysoki. Prędkości nie da się ustawić i wynosi ona 50% tego co poprzednia kosiarka, w sam raz dla emeryta który ma cały dzień na koszenie. Mogło być lepiej a jest zdecydowanie gorzej.Idę więc do rodziców ponarzekać. "Przecież wiecie że tylko ja koszę, czemu wybraliście kosiarkę pod siebie, czemu nic o tym nie wiedziałem"Matka foch jak małe dziecko, jak śmieć śmie śmiać mieć pretensje. I w nagrodę za zwrócenie uwagi awantury i krzyki o wszystko aż do 22:00.Ehh#gorzkiezale #rodzina

