Opublikowane

Samotność jako schronienie – refleksje nad emocjami

Samotność to jedyne miejsce w którym czułam się bezpieczna. Tak było, kiedy byłam dzieckiem i tak jest też teraz. To stan, w którym nie narażam się na odrzucenie - na to, aby po raz kolejny otworzyć przed kimś swoje serce i mieć to serce zupełnie zdeptane lub kompletnie zignorowane. Nie narażam się na to, że chcę, aby ktoś mnie lubił i na zawód, kiedy przekonuję się, że tak nie jest. Nie ma tam też ludzi, których mogę skrzywdzić swoim zachowaniem - konsekwencje wszystkiego, co robię, ponoszę jedynie ja sama. Nie pociągam za sobą nikogo w dół. Samotność to moje bezpieczeństwo, moje schronienie przed cierpieniem. To możliwość bycia tak dziwną, jak tylko mam na to ochotę. To możliwość robienia, jedzenia, ubierania się i spędzania czasu tak, jak tylko lubię, nie narażając się na komentarze o tym, co powinnam, a czego nie. Przykro mi, że jedyna rzecz, w której znajduję ukojenie jednocześnie działa na mnie tak źle. Czuje, że nie ma z tej sytuacji wyjścia - światu jestem zbędna, ale niestety nie mogę żyć całkiem bez niego. Fantazjuję o zebraniu swoich rzeczy w tobołek i włóczeniu się, ale wiem jednocześnie, że to by mnie zabiło. Włóczykij, Alexander Supertramp, Matylda i pani Miodek, Sara, ci wszyscy samotni bohaterowie o wielkiej wyobraźni, którzy tak mnie do siebie przyciągali… chciałabym nimi być, a jednocześnie nie umiem być sama. Chciałabym, aby ktoś mi opowiedział historię mojego życia i nadał jej sens, którego ja sama nadać mu nie potrafię - a nie chcę się pogodzić z tym, że być może nie ma żadnego.#samotnosc #przemyslenia
96

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
konkretny-przyjaciel-20 pisze:
Wy potraficie żyć tylko w historiach ale nie potraficie same ich pisać.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
skuteczny-sędzia-54 pisze:
Tym kimś, kto nadaje zyciu sens jest Jezus Chrystus, zacznij czytać Nowy Testament
Moderator heracinsky
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
skrupulatny-zwycięzca-82 pisze:
Mam niemal tak samo. Niemal, gdyż właściwie nie fantazjuję o życiu włóczykija. Po prostu go realizuję ( ͡° ͜ʖ ͡°) W ciepłej porze roku, gdy jest ładna pogoda, co weekend wsiadam na motocykl i robię #spierdotrip na 100, 200, 300, 400 czy 500 km. W moim przypadku problem jest trochę innego rodzaju, to wszystko jest puste... Np. pojechałem do Sandomierza, świetne miasto, piękne zabytkowe kamieniczki, ratusz etc. Tylko, że to wszystko jest "takie se". Blade, nijakie. Gdy umysł jest zajęty drogą nic mi nie przeszkadza. Jednak gdy dojadę na miejsce wycieczki zaczyna się wir spierdolenia. Niby cieszę się, że coś zacząłem zwiedzać i widzieć więcej niż własne podwórko, ale bez dzielenia przeżyć z drugą osobą to wszystko można o dupę potłuc... Do koła pary, rodziny. Typowe Janusze, Grażyny, Sebixy i Dżesiki. Obiektywnie oboje 3-5/10, a są razem. Mają jakieś bombelki, coś pcha ich w życie dalej. Nawet jeśli ich potomek to będzie kolejny #przegryw, to jednak oni swoją życiową misję spełnili, dźwigają swój krzyż, ale mają dla kogo.A ja, przez unikowy styl przywiązania? Sam, wszędzie sam, całe życie sam. Gdzie bym nie był, czego bym nie robił, samotność jest moją najpewniejszą, choć nie najlepszą towarzyszką.Gdy kiedyś sobie pomyślałem o byciu w związku, to przed oczami stanęły mi właśnie te wszystkie sytuacje o których pisze OP. Odrzucenie, podeptanie uczuć, niezrozumienie, a kto wie może zdrady, wrobienie w cudzego bękarta i inne "atrakcje", które czasem spotykają beciaków... W tamtej chwili ogarnęła mnie gigantyczna niechęć do związków i wręcz cieszyła mnie myśl, że "zawsze będę sam".Z drugiej strony, czasami gdy siedzę w pracy przychodzi mi do głowy ta sama myśl - "zawsze będziesz sam" i dostaję wtedy pełnoprawnego ataku paniki. Jakby podświadomość chciała jeszcze wymusić na ciele próby walki o "normalność".Tak źle i tak niedobrze.Finalnie doszedłem do wniosku, że najlepszą partnerką dla mnie byłaby właśnie podobna do mnie osobowość unikająca. Taka, która żyłaby obok, w swojej samotnej bańce, a ja w swojej. A jedyny co by nas łączyło, to właśnie samotność, a właściwie te chwile, gdy chcielibyśmy od niej uciec do drugiego, bliskiego człowieka. Taki związek z rozsądku.Oczywiście są to nierealne majaki, ponieważ:a) do tego obydwa tego typu indywidua muszą wyjść ze swojej piwnicy vel. strefy komfortu i gdzieś się spotkać,b) ponieważ hipergamia działa niezależnie od czasu, miejsca i osoby, chuop spierdon najpewniej zostałby odrzucony, gdyż "nie ma tego czegoś",c) nie umiejętność tworzenia bliskich relacji, różne życiowe cele i inne niuanse z góry skazują takie przedsięwzięcie na niepowodzenie.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

c4laeezmxkbk873kfzy3wcfm

Dodane: 25 grudnia 2024 - 23:43:06
Opublikowane

Autor był widzianyponad rok temu