W domu nigdy nie było żadnych zwierząt, bo stary nie chciał. Jak stary coś zdecydował, to była prawda objawiona i cała rodzina musiała na jego decyzjach zazwyczaj cierpieć. Więc teraz mam 34 lata i kupiliśmy z moją różową dom z działką. Od razu pojechaliśmy do schroniska i zaadoptowaliśmy starego psa. Wszystko super, pies świetny - my zachwyceni. W tym samym miesiącu ciotka różowej przywiozła swojego kota i błagała żebyśmy go przyjęli, bo sama musiała wracać do Ameryki z powodu uzależnień jej syna. Wzięliśmy futrzaka - i spoko.Tylko nie powiedziała, że kotka rodzi za miesiąc i z miotu zostawiliśmy jednego kociaka w domu, a resztę wydaliśmy.Jestem kierowcą w tartaku i jak pewnie zgadujecie pojawiła się w lesie znajda. A nawet dwie. Dwie suczki szczeniaki. Miały być u nas tylko do wyleczenia, ale zostawiliśmy bo człowiek się przyzwyczaił, zaangażował, leczył tygodniami. Więc mamy już 3 psy i 2 koty. Prawdziwa sielanka, morda się cieszy jak wracasz z roboty i zwierzaki Cię witają, jak towarzyszą w życiu itp. Tylko wiecie co?Mój stary miał trochę racji.. Bo posiadanie zwierząt jest super i wiem, że zawsze jakiś futrzak u nas będzie. Ale przy okazji jest to zajebiście drogi interes. Sama karma dla kotów (bo suchej w tych czasach jeść nie mogą) kosztuje miesięcznie 400-600 pln. Karma dla psów jest tańsza, ale jak nie chcesz karmić zwierzaków najgorszym syfem, to też swoje kosztuje.Jednak najgorsze są wizyty u weterynarza. Za każdą wizytę, nawet taką gdzie tylko robią przegląd podwozia i odrobaczają, płacisz 200 zł od sztuki. A jak trzeba zrobić jakieś badania czy coś się stanie to normalne, że zostawiasz 300-600 zł na wizytę. Kojarzycie te zbiórki na pomagaj - na leczenie zwierzaków? Sam się zastanawiałem nad taką, jak nasz kot podczas zabawy z swoją matką spadł ze stołu na łeb i musiał mieć operację za prawie 2 koła. Raz nawet wzięliśmy kredyt na operację tego najstarszego psa z schroniska, bo groziła mu amputacja przedniej łapy bez tej operacji.Ledwo wyrobiliśmy się finansowo. Ale tak się człowiek przywiązuje do tych futrzaków, że no nie pozwolisz żeby cierpiały czy były zaniedbane. Jak masz wybór wydać połowę wypłaty i uratować, to to robisz. Teraz po kilku latach oboje stwierdzamy, że nigdy więcej tyle zwierząt jednocześnie. Oprócz kosztów, poświęcasz też masę czasu na codzienne sprzątanie kuwet, spacery itp. A presja społeczeństwa na to żeby każdy zwierzak miał idealne warunki robi się coraz bardziej chora. Nigdy nie poznałem tyle wariatów co od kiedy mamy zwierzęta. Na przykład: Mamy cały ogród ogrodzony kilka metrową siatką, bo z roboty załatwiłem. Wygląda śmiesznie, ale dzięki niej możemy puszczać koty na ogród, bo jest tak wysoka, że nie ma szans aby się wspieły, bo dodatkowo jest ona pod kątem zamontowana.Ale wyobraźcie sobie że i tak znajdą się zjeby, które się czepiają że koty wypuszczamy i może im się stać krzywda... jprd... Pytam się sąsiadki: jaka krzywda? Wyhodują skrzydła i przelecą przez to kilku metrowe ogrodzenie?A ona do mnie że: mogą zjeść jakieś zioło albo grzyba się się otruć! Nie wierzyłem własnym w to co słyszę.. Mało tego, moja różowa czasami wrzuca jakieś tiktoki z ogrodu z kotami i tam w komentarzach również ludzie się plują, że nie kochamy zwierząt bo chodzą po ogrodzie XD Powinny być trzymane tylko w domu i powiniśmy zainstalować siatkę na górę na całą działkę jeśli chcemy je puszczać. (nawet nad dachem XD)Poszły mi nerwy i z jedną babą kłóciłem się w komentarzach, bo rożowa płakała że ją wyzywają że o koty nie dba itp, a baba groziła że nas zgłosi do ochrony praw zwierząt, bo koty chodzą po naszej działce i to nie odpowiedzialne.. Moja rożowa to już się boi cokolwiek wstawiać z tymi kotami, żeby nie robić gównoburzy. Mój stary miał trochę racji. #oswiadczenie #gownowpis #psy #koty #zalesie

