Opublikowane
Jestem z dziewczyną od roku. Kochamy się bardzo. Ja mam 33 lata, ona 31. Planujemy razem zamieszkać. Mam tylko jedną bardzo dużą obawę. Ona dużo więcej ode mnie zarabiała i zarabia. Jak się zaczynaliśmy spotykać to ja miałem (w netto) 7.5 a ona 15-16. Teraz ja mam 8.8k pln gdzie osiągam sufit zawodowy, a ona ma 25-30k pln (tester automatyk na b2b w euro). Zawsze rachunkami dzielimy się po połowie, chociaż ona z uwagi na zarobki lubi trochę wystawne życie, na co ja trochę ulegałem. I tak często chodzimy po drogich knajpach, albo jeździliśmy na drogie wakacje, gdzie ona lubi zaznać trochę luksusu jak np. spa albo drogie sporty na wycieczkach jak np. latanie balonem albo sporty wodne itd.Oczywiście rachunki były sprawiedliwie, po połowie.Nie ukrywam że ledwo było mnie stać na taki styl życia, przez co przez ostatni rok bardzo mało zaoszczędziłem pieniędzy (praktycznie wcale). Za to jej to bardzo nie ruszało bo ona gromadzi obie oszczędności. A ja zgadzałem się na jej pomysły wycieczkowe albo restauracyjne, czy to jakieś masaże albo inne atrakcje bo bałem się że nie zgadzając się... mogę ją ograniczyć i w konsekwencji stracić. Boje się że ten związek może nie wypalić, bo ja nie daję rady finansowo.Wstydzę powiedzieć się mojej partnerce, że boli mnie to że ona więcej ode mnie zarabia, a w dodatku boje się że przez to że nie będę w stanie udźwignąć takiego stylu życia to że zostanę sam. I znowu wszystko sprowadza się do pieniędzy... Nie czuję się biedny mieszkając w Polsce bo 8.8k netto to moim zdaniem bardzo dobre pieniądze jak na Polske. Ale osiągam powoli już sufit. A męska duma i ego nie pozwala mi powiedzieć jej, że nie dam rady dalej jeździć na tak drogie wycieczki czy obijać się po drogich knajpach. Boje się że w ten sposób ja będę ja ograniczał co spowoduje... utratę związku. Jakbym przełożył nasze zarobki na inny kraj np. Niemcy to ja mógłbym zarabiać (netto) koło 4.5k € a ona koło 5-6k € więc takiej dużej dysproporcji by nie było... ale że ona jest b2b na zagranicznym kontrakcie to zarobki ma zachodnie. Miał ktoś z was podobną sytuację że dziewczyna, narzeczona czy żona bardzo dużo więcej od was zarabiała? Jak to rozwiązaliście? Czy taki mezalians ma szanse przetrwać? Wiem że to brzmi jak dziecinne pytanie, ale znałem przypadki gdzie kobiety zostawiały facetów bo zarabiały więcej... bardzo tego się boję. Czytałem też takie artykuły jak np.:https://www.vogue.pl/a/opowiesc-kobiety-ktora-zarabia-wiecej-niz-jej-partnerhttps://portal.janachowska.pl/gdy-maz-zona-zarabia-wiecej-czyli-finanse-w-malzenstwie/https://mamotoja.pl/rodzina/mama/kiedy-kobieta-zarabia-wiecej-od-mezczyzny-jak-to-wplywa-na-zwiazek-21500-r1/https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/kiedy-kobiety-zarabiaja-wiecej-od-mezczyzn/q0rhz7rI naprawdę boję się o naszą przyszłość... a naprawdę bardzo ją kocham i wiem że ona kocha mnie. Ale życiem rządzi pragmatyzm i wygoda. Do tego czuje się bardzo niepewny przy niej bo wiem że ona obraca się w środowisku IT, ma wielu znajomych w IT i boje się że kiedyś do niej dotrze że mogła wybrać lepiej, bo "koledzy z IT więcej jej zaoferują" (no albo ktoś inny, bogatszy...). #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

Dołączone media•grafika

opowiesc-kobiety-ktora-zarabia-wiecej-niz-jej-partner-pieniadze-w-zwiazku-org
––

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
@Kitku_Karola dziekuje za pomoc. Wspolne konto i rozliczenia % wydaja sie uczciwe. Ja nie chce byc niczyim utrzymankiem ale mysle ze propozycja wspolnego konta i odkladanie na wakacje po np. x % naszej pensji byloby uczciwe. Prawda jest taka ze obiektywnie ja bardzo ciezko pracowalem na moje stanowisko i mialem ciezej na studiach niz ona. Tymczasem jej praca jest lepiej oplacana bo ona jest z IT. Ja niestety nie jestem z IT. Tyle w temacie...
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@Anihilacja_entropii: nie baituje. Moze mam prolemy z poczuciem wartosci, nie wiem. Uwazam ze ja MALO nie zarabiam. Uwazam ze zarabiam duzo jak na polskie warunki. Po prostu moja rozowa zarabia wiecej... glownie przez to ze jest uprzywilejowana bo moze zarabiac w euro. @De_Fault: to nie jest jej przemoc finansowa bo ona mnie do niczego nie zmusza i nie szantazuje. @kosmita: dzieki za post. Nie baituje. To prawda, mam swiadomosc ze moja dziewczyna mnie kocha i ja ja kocham. Jest wzajemnosc. Tylko boje sie ze te wszystkie redpille ktore czytalem to moga byc prawdziwe. Ze po jakims czasie jak zauwazy ze nie robie progresu z kasa, ze nie daje rady jezdzic na wszystkie drogie wycieczki albo wynajmowac jakichs lodzi to po prostu stwierdzi ze moze lepiej celowac.U mnie jest ciezko podniesc kompetencje nie zmineniajac branzy. Wyksztalcilem sie w dosc waskiej specjalizacji i lubie to co robie. Ale mam sciane z zarokami. A jak nawet bede zarabial wiecej to moze o 10,20% wiecej a nie tak jak ona ze nagle robie przeskok o 30, 50 czy nawet 80%. Wlasnie poruszyles ciekawy watek... boje sie z nia o tym pogadac bo boje sie pokazac jej swoje "insecurity" i moje obawy. Bylem kiedys w dlugim zwiazku gdzie to ja bylem lepiej zarabiajacym, to ja bylem podpora i oparciem. Zawsze bylem "silny". A mam wrazenie ze jak raz mialem chwile slabosci to potem obrocilo sie to przeciw mnie... i nie mialem wsparcia ktorego potrzebowalem.@Dietetyq: opcja 1 - wydaje sie rozsadna, ale boli mnie to ze ja przy tym niewiele moge oszczedzac. Z poprzednia kobieta np. podrozowalismy skromniej, nie chodzilismy tak czesto na masaze czy spa (prawie wcale), knajpy tez raczej skromniejsze wybieralismy. Druga opcja odpada, nie przebranzowie sie. Nie wiem co moglbym robic zeby nagle z dupy wiecej zarabiac. A opcja 3 tez odpada bo to nie jest powod dla rozstania. Kocham ja.@TeoriaWielkiegoPrzegrywu: boje sie ze wlasnie tak moze byc. Myslalem zeby porozmawiac z kobieta tak jak to mowil @kosmita ale boje sie ze w ten sposob pokaze jej ze jestem niepewny siebie (a facet powinien byc pewny siebie)
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Znam ten ból. Gdy się poznawaliśmy z moją obecną żoną to zarabiałem 40 tysięcy, a ona 700 tysięcy miesięcznie. Pol kilku latach jest już lepiej, ponieważ na pół etatu wyciągam 2 miliony złotych w miesiąc, a żona tylko 1,5 miliona netto. Kurwa się dziwicie, że rząd nie chce obniżać podatków jak tu sami multimilionerzy, którzy nawet nie piorą gaci Calvina Kleina tylko wyrzucają po jednym użyciu i kupują nowe.
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clrlwyrls00cf0mbjv25osyno

Dodane: 20 stycznia 2024 - 11:15:28
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy