Jakiś czas temu odziedziczyłem mieszkanie w wielkiej płycie. Jedynym jego plusem jest, że odkąd w nim zamieszkałem, nie muszę płacić Januszom za wynajem. A tak reszta mnie tylko wkurza – mały metraż; niezbyt ustawny, jak na stare budownictwo, rozkład (jeśli chciałbym na przykład mieć miejsce do przechowywania w przedpokoju i łazience, to szafki muszę sobie brać na wymiar, bo żadne sklepowe się nie zmieszczą); zwalona akustyka - słyszę doskonale nie tylko, jak sąsiad kichnie, ale też wszelkie hałasy z ulicy; spółdzielnia, która niezbyt dba o bloki (bo dbaniem o budynki nie można nazwać wysłanie raz do roku typa do skoszenia trawnika), przez co blok wygląda jak plan filmowy Czarnobyla.Porobiłem profesjonalne fotki mieszkania (hobbystycznie zajmuję się fotografią) i wrzuciłem na najpopularniejsze portale ogłoszenie o sprzedaży. Ponieważ zależy mi na tym, żeby mieszkanie szybko sprzedać, a nie sprzedawać kilka lat, dałem niską cenę w porównaniu z podobnymi ofertami w okolicy. Zainteresowanie jest słabe, parę osób było oglądać, ale na tym się kończyło. Tutaj muszę wspomnieć, że mieszkanie ma dwie inne wady, które odstraszają mi potencjalnych kupców, mianowicie brak remontu (nie jest zdewastowane, ale po kafelkach w kuchni i łazience widać, że ostatni duży remont to był robiony w latach 90., a potem tylko kosmetyczne malowanie ścian i cyklinowanie podłóg) i nieuregulowaną własność gruntu (żaden bank nie da na mieszkanie kredytu hipotecznego).Nie zamierzam korzystać z usług pośredników, ale trochę sobie pogadałem z agentami, którzy do mnie wydzwaniali. Większość wciskała kit, że bez problemu sprzedadzą mieszkanie w dwa tygodnie, ale było paru takich, którzy, zdaje się dość szczerze, powiedzieli, że teraz jest kiepska sytuacja na rynku, bo jest mało kupujących, a dużo mieszkań na sprzedaż, i że moje mieszkanie jest trudnym tematem i jego sprzedaż może potrwać nawet około roku.Zanosi się więc na to, że będę tu siedział znacznie dłużej, niż planowałem. I teraz zastanawiam się, czy by nie zrobić generalnego remontu i dostosować mieszkanie pod siebie, żeby mi się tu w miarę komfortowo mieszkało, wrzucając je jednak po jakimś czasie na sprzedaż z ceną już uwzględniającą remont, czy olać jakiekolwiek poprawki i dalej sprzedawać w obecnym stanie. Trochę się boję ładować w remont kupę forsy, żeby potem być stratnym. Niestety, nie mam żadnej znajomej ekipy budowlanej, żeby mi zrobiła remont po okazyjnej cenie, a sam mam dość zajmującą pracę, żeby się w to bawić wieczorami.#zalesie #nieruchomosci #mieszkanie #remonty

