Co się dzieje z tym światem? Mieszkam na warszawskiej pradze południe, duże blokowisko, swego rodzaju sypialnia Warszawy. Osiedle praktycznie roi się od...psów. Wszędzie psy, co oczywiście powoduje że trawniki są dokumentnie obsrane (chodniki też, żeby nie było), ale chcę zwrócić uwagę na inną rzecz. Często na wykopie pisze się o szczekających psach, jak to ludzie nie mogą wytrzymać bo jakiś kundel ujada na balkonie. Just zgłoś na policję bro, o co chodzi, nie? A co mam zrobić ja, gdzie po prostu pod oknem mojego mieszkania codziennie przewijają się setki szczekających pchlarzy? Kogo ja mam zgłosić, tę chołotę co bierze psa do klitki 30m2? W połowie mieszkań (lekko licząc) jest CO NAJMNIEJ JEDEN (to też w sumie jakiś psychiatryk, że jak już ktoś jest skundlony to za pomocą kilku psów) pies, jest tego zatrzęsienie. Codziennie 5:30 budzi mnie szczekanie i w zasadzie nie ma 5-10 minut ciszy ciągiem przez cały dzień, tak do północy. Co jest z tym krajem? Czy właścicielom psów to serio nie przeszkadza? Przecież takie nagłe i głośne hałasy wytrącają z równowagi!#psy #psiarze #warszawa #kundle

