Odłożyłem przez ostatnie lata 600k na wkład własny, ale wstrzymywałem się z zakupem mieszkanie ze względu na BK2%. Po czym ogłosili założenia programu i dupa - limit ceny 700k, a za to nic sensownego w W-wie się nie kupi.Pojawiła mi się opcja kupna mieszkania, które wynajmuję, za 1,2m (po tyle schodzą mieszkania o takich parametrach w okolicy - centrum W-wy) czyli 600k kredytu. Kusi mnie to, bo mam dość płacenia za wynajem. Z drugiej strony boję się, że po wyborach nowa władza ogłosi program kredyt 0% bez limitów wkładu własnego i będę pluł sobie w brodę.Rozważam takie scenariusze:1) Dalej wynajmuję i patrzę jak rozwija się sytuacja- wady: trudno ochronić 600k przed inflacją; płacenie komuś za wynajem (przy obecnych cenach wynajmu to 50-60k rocznie)2) Kupuję wspomniane mieszkanie za 1,2m (wkład własny 50%) - nie korzystam z BK2%, ale staram się jak najszybciej spłacić ten kredyt - argumenty za: nawet jak wprowadzą kolejny program typu kredyt 0%, to ceny pewnie jeszcze bardziej wywali w kosmos; odsetki od takiego kredytu wyniosą w praktyce tyle co wynajem (rata oczywiście będzie istotnie wyższa, no ale reszta kwoty to już spłacanie kapitału)Co byście zrobili?#mieszkania #nieruchomosci #kredyt #kredythipoteczny #bezpiecznykredyt #bk2procent #kredyt2procent

