Pamiętam, gdy za dzieciaka miałem wadę wymowy, bo nie potrafiłem wymawiać spółgłosek bezdźwięcznych i tak np. na zeszyt mówiłem 'zesyt', zupa to była 'supa', a na szyby mówiłem 'syba'. Matka zamiast mnie zapisać do logopedy to drwiła ze mnie, że nawet księdzem nie zostanę (w podstawówce byłem ministrantem i chcialem zostac duchownym, ale nie historia na inny wpis) przez wadę wymowy, bo ona seplejącego księdza jeszcze nie widziała i byłbym pierwszym. Kurde, mialem chujowy start w życiu i ciężko jest to nadrobić. A miastowe przegrywy mają depresję, bo dostali szlaban na skatepark. Jedyne co mi się nie udało to nie zostać alkoholikiem.#przegryw #depresja #psychologia #fobiaspoleczna

