Hej wszystkimBardzo proszę o pomoc, bo nie wiem co robić...Od miesiąca jestem w związku z dziewczyną. Bardzo inteligentną, ogarniętą dziewczyną po studiach. Ja także kończę już swój kierunek, mam dobrze prosperującą pracę w zawodzie. Byłem już w dwóch „poważnych”związkach. Na początku relacji, wiadomo - sielanka. Dziewczyna jest bardzo pewna siebie. Jak jeszcze randkowaliśmy, wspominała o swoich wielu adoratorach (nie pozostawałem jej dłużny i oczywiście też to robiłem, ewentualnie mówiłem, że jej ex niezbyt mnie obchodzi, bo teraz jest na randce ze mną). Było naprawdę okej, bo na przestrzeni tego jednego miesiąca poznałem jej rodzinę, ona moją, byliśmy nawet na wyjeździe w SPA. Mam słabość do kupowania fajnych prezentów bez okazji, więc też pare się zdarzyło (jakieś bransoletki, naszyjnik). Z góry zaznaczę - nie, nie nalegała na to, wręcz miała wyrzuty, że to robię. Ale mi sprawia to przyjemność bo lubię, kiedy czuje się również w ten sposób doceniana. Trzy dni temu coś chyba pękło. Zacznę od tego, że jestem osobą dość spokojną, wręcz flegmatyczną. A jej zaczynało to przeszkadzać. Powiedziała, że boi się przyszłości ze mną, bo obawia się, że będzie musiała "wszystko ogarniać sama". Oczywiście, poza moim spokojnym podejściem do życia i takim dość skrupulatnym ogarnianiu rzeczy nie było ku temu innych przesłanek, bo wszelkie wyjazdy czy też jakieś wyjścia ogarniałem ja. Dziś z nią rozmawiałem. Przytuliła mnie, powiedziała, że kocha mnie i nie chce mnie zostawiać, ale nie może dać mi gwarancji co do przyszłości. Że dalej się obawia. Pytałem też, czy chce zerwać i powiedziała - cytuję - "Chyba nie...kocham Cię...". W momencie, kiedy jestem od niej daleko, u siebie w rodzinnym mieście, to raczej ona zaczyna inicjować kontakt. Ale kiedy jestem u niej, blisko, to wszystko jest takie...inne. Bardziej oschłe. Co zrobić? To, że naprawdę coś do niej czuję jest oczywiste. #zwiazki #pomocy #problemy #rozowepaski #dziewczyna

