#zwiazki #slub #malzenstwoMam dziewczynę z którą jestem już jakieś 3-4 lata. Generalnie wszystko się układa między nami bardzo dobrze, ale wybuchła niedawno spora awantura - o ślub i związek małżeński. Ja od początku związku bardzo jasno stawiałem sprawę że nie chcę mieć ślubu nigdy i musi się z tym liczyć będąc ze mną i nie było z tym większych problemów. Oboje wtedy stwierdziliśmy że możemy normalnie funkcjonować, nawet założyć rodzinę w przyszłości bez formalizowania związku.A ostatnio ten temat przypadkiem się pojawił w rozmowie i ona mi wtedy nagle postawiła ultimatum że jeśli ja nie będę chciał małżeństwa w przyszłości to nasz związek nie ma sensu i powinniśmy się rozstać. No i po chwili zastanowienia przyznałem jej rację i powiedziałem że skoro tak myśli to na serio powinniśmy się rozstać. Bardzo ale to bardzo ją to zaskoczyło i momentalnie zaczęła mnie przepraszać że 'tak tylko głupio wypaliła z tym ślubem', że nie miała tego na myśli i nie chce by nasz związek się przez to rozpadł. Ogólnie to spora awantura wyszła ale przyjąłem to wytłumaczenie i wciąż jesteśmy razem.Mam jednak ciągle wątpliwości na ten temat, trochę ciężko mi uwierzyć że tak nagle zmieniła zdanie, bardziej sądzę że liczyła że może jednak mnie przekonać w taki sposób stawiając tą sprawę na ostrzu noża, i nie wierzyła że będę w stanie tak nagle zakończyć wieloletni związek. I mam teraz duże obawy czy nagle ten temat znowu nie wróci za X miesięcy/lat i znowu nie zostanę postawiony pod ścianą i ostatecznie się rozejdziemy. Jak uważacie, stawiając się na jej miejscu - co zrobi w takiej sytuacji, myślicie że odpuści? Czy temat wróci jak boomerang niebawem i związek skazany jest na niepowodzenie przez tą jedną rzecz?

